Zamknij

Poznań: Tomasz J. prawomocnie skazany na dożywocie m.in. za spowodowanie wybuchu w kamienicy na Dębcu

14:41, 12.10.2021 | PAP
Skomentuj PAP
REKLAMA

W sierpniu ub. roku mężczyzna został nieprawomocnie skazany na dożywocie. Apelację od tego orzeczenia złożyli obrońcy Tomasza J., oraz pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych.

Tomasz J. prawomocnie skazany na karę dożywotniego pozbawienia wolności m.in. za zabójstwo żony i spowodowanie wybuchu w kamienicy na Dębcu - orzekł we wtorek Sąd Apelacyjny w Poznaniu.

We wtorek Sąd Apelacyjny w Poznaniu utrzymał w mocy wyrok Sądu Okręgowego. Orzeczenie jest prawomocne.

4 marca 2018 r. wskutek wybuchu gazu zawaliła się część kamienicy na poznańskim Dębcu. Prokuratura ustaliła, że bezpośrednią przyczyną eksplozji było celowe odkręcenie przez Tomasza J. rury doprowadzającej gaz do kuchenki. W ruinach znaleziono ciała pięciu osób; rannych zostało ponad 20 mieszkańców kamienicy.

Proces Tomasza J. rozpoczął się w listopadzie 2019 roku. Prokuratura oskarżyła go o zabójstwo żony, Beaty J., znieważenie jej zwłok, a także o zabójstwo czterech innych osób i usiłowanie zabójstwa 34 mieszkańców kamienicy poprzez doprowadzenie do wybuchu gazu. Mężczyzna został też oskarżony o spowodowanie wypadku drogowego, w wyniku którego ciężkich obrażeń doznał jego syn Kacper.

W sierpniu 2020 roku Sąd Okręgowy w Poznaniu skazał Tomasza J. na dożywocie. O warunkowe przedterminowe zwolnienie może się ubiegać nie wcześniej niż po 30 latach. Tomasza J. pozbawiono także praw publicznych na 10 lat. Wyrokiem sądu mężczyzna musi także zapłacić nawiązki i zadośćuczynienia m.in. swojemu synowi, a także rodzinom ofiar i mieszkańcom poszkodowanym wskutek wybuchu.

Apelację od tego wyroku złożyli obrońcy oskarżonego oraz pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych. Obrońcy zaskarżyli wyrok w całości, wskazując m.in. na sprzeczność treści orzeczenia uniemożliwiającą jego wykonanie; chodzi o rozbieżności między kwotami nawiązek i zadośćuczynienia - w treści wyroku kwota zapisana liczbą i słownie jest inna. Kwestia tej tzw. oczywistej omyłki pisarskiej została sprostowana już wcześniej m.in. dzięki materiałowi audiowizualnemu z zapisem momentu wygłaszania treści orzeczenia.

Obrońcy Tomasza J. wnieśli o uchylenie wyroku w całości i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.

Pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych wniósł z kolei o zwiększenie kwoty nawiązek na rzecz poszkodowanych. Prokuratura w odpowiedzi na apelacje wniosła o utrzymanie wyroku sądu pierwszej instancji w całości.

Sędzia Maciej Świergosz uzasadniając we wtorek wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu podkreślił, że "rozpoznawana sprawa z pewnością nie była typowa".

"Rzadko zdarza się, żeby jednemu sprawcy zarzucono jednocześnie, przypisano zabójstwo aż pięciu osób, a do tego usiłowanie zabójstwa 34 kolejnych. Ponadto, niewątpliwie też ewenementem na naszą skalę jest to, że w wyniku działania sprawcy doszło do wybuchu gazu i zawalenia kamienicy niemal w centrum Poznania" - dodał.

Sędzia zaznaczył, że kolejną kwestią, która wskazuje na niezwykłość tej sprawy jest kwestia związana z materiałem dowodowym, w szczególności - jak mówił - ze sposobem, w jaki został on pozyskany.

"Policjanci, którzy prowadzą tego rodzaju sprawy o zabójstwo często powtarzają, że śladów wskazujących sprawcę tego rodzaju zbrodni zabójstwa należy szukać w pierwszym tomie akt - i zazwyczaj pewnie mają rację. Ale w rozpoznawanej sprawie, tego rodzaju wskazania miały jeszcze miejsce wcześniej, tj. przed zdarzeniem z 3 na 4 marca 2018 roku - w trakcie uprzedniego postępowania dotyczącego wypadku drogowego z 1 stycznia 2018 roku. Beata J. na przesłuchaniu w dniu 8 stycznia 2018 roku przywołała bowiem znamienne w przyszłości słowa oskarżonego cyt. +nie dopuszczę byś była szczęśliwa. Jak nie ma nas, to nie ma nic+. W swojej korespondencji cytowała zresztą słowa, które sama kierowała w odpowiedzi do Tomasza J.: +będę z tobą, jak mi łeb odrąbiesz+" - mówił sędzia.

Dodał, że "pokrzywdzona opowiadała o tym, ponieważ była przekonana, że to oskarżony celowo spowodował wypadek drogowy, gdyż chciał zabić ich syna. Bała się oskarżonego, była przez niego zresztą nękana licznymi wiadomościami, które jej wysyłał. Relacjonowała, że przed tym zdarzeniem Tomasz J. oświadczył jej, że +zabierze jej to, co dla niej najcenniejsze+".

Sędzia zaznaczył, że okoliczności te nie pozwoliły co prawda prokuratorowi na przedstawienie Tomaszowi J. zarzutu usiłowania zabójstwa syna, brak było ku temu dostatecznych dowodów, ale - jak wskazał sędzia - "na pewno te słowa pokrzywdzonej nakierowały organa ścigania nie tylko na sprawcę zdarzenia z 3 i 4 marca 2018 roku, ale także wskazywały na jego motywację".

Sędzia wskazał, że zebrany materiał dowodowy jest wystarczający do uznania winy Tomasza J., ukazuje jego motywację i zamiar, a kara dożywotniego pozbawienia wolności jest słuszna i sprawiedliwa.

"W przypadku dożywotniego pozbawienia wolności okoliczność ta często wywołuje kontrowersje, wątpliwości, emocje - jednakże taka sytuacja nie miała miejsca w przypadku Tomasza J. W stosunku do tego oskarżonego de facto nie występują żadne istotne okoliczności łagodzące, które zostałyby pominięte, czy to przez sąd okręgowy, czy to przez niego niedostatecznie uwzględnione" - powiedział sędzia.

"Kara dożywotniego pozbawienia wolności ma charakter eliminacyjny. Jest bowiem przeznaczona przez ustawodawcę dla sprawców najcięższych przestępstw. Trudno przy tym jednak wyobrazić sobie osobę, która bardziej na nią zasłużyła, niż Tomasz J." - zaznaczył.

Sędzia dodał też, że opinie biegłych - które poważali obrońcy Tomasza J. - są wyczerpujące i kompletne; zarówno opinie wskazujące na celowe rozszczelnienie instalacji gazowej, a także opinie psychologów i psychiatrów, które skazywały, że oskarżony nie choruje psychicznie i miał świadomość popełnianych czynów.

"Doprowadzając do wybuchu gazu oskarżony musiał przewidywać możliwość, że dojdzie do śmierci wszystkich osób pozostających w zasięgu tego wybuchu i się na to godził. Nie trzeba posiadać żadnej wiedzy, czy to z zakresu budownictwa, gazownictwa, pożarnictwa - żeby przewidzieć skutki takiego wybuchu gazu w budynku wielorodzinnym. Tego rodzaju wiedza jest powszechna, dostępna dla przeciętnego człowieka, choćby z materiałów medialnych. A uwaga ta, tym bardziej dotyczy osoby oskarżonego, co do którego biegli w trakcie obserwacji psychiatrycznej ustalili ponadprzeciętną inteligencję" - mówił.

"Niewątpliwie rozpoznanie znaczenia czynu, czy też możliwości pokierowania zachowaniem Tomasza J. nie było ani zniesione, ani nawet ograniczone. Wręcz przeciwnie - u oskarżonego nie stwierdzono żadnej choroby psychicznej, upośledzenia umysłowego, czy innego zakłócenia czynności psychicznej. Charakterystyczne jest to, że z opinii tych wynika obraz oskarżonego, jako osoby nakierowanej na zaspokojenie swoich potrzeb, nieszczerej, próbującej manipulować innymi, egoistę myślącego głównie o sobie" - dodał.

Pełnomocnik siostry Beaty J., adw. Katarzyna Golusińska powiedziała mediom po ogłoszeniu wyroku, że dla rodziny pokrzywdzonej wtorkowe orzeczenie sądu apelacyjnego "na pewno ma znaczenie w kontekście tego, że zakończył się pewien etap, że ta sprawa sądowa m.in. już nie będzie się pojawiała w mediach, a zatem będą mogli rozpocząć kolejny etap swojego życia".

Pytana o syna oskarżonego i zamordowanej Beaty J., o to jak radzi sobie z traumą, powiedziała, że chłopiec na pewno wciąż będzie potrzebował specjalistycznej pomocy. Dodała jednak, że "w tej sytuacji, w której się znalazł - radzi sobie".

Obrońcy Tomasza J. powiedzieli dziennikarzom po ogłoszeniu orzeczenia, że po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem wyroku rozważą złożenie kasacji.(PAP)

autor: Anna Jowsa

ajw/ mark/

(PAP)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
0%