W 61. Biennale Sztuki w Wenecji bierze udział 100 pawilonów narodowych - 29 w historycznych pawilonach w Giardini, 25 w Arsenale oraz 46 w centrum miasta. Poruszają tematy takie jak m.in.: poczucie przynależności, równość zwierząt i ludzi, kryzys klimatyczny, tradycje rdzennych ludności i ujemny przyrost naturalny. Przedstawiamy jedenaście z nich, które należy zobaczyć. Nasz wybór jest subiektywny.
Koncepcja tej edycji Biennale została przygotowana przez Koyo Kouoh, kameruńsko-szwajcarską kuratorkę sztuki. Hasło przewodnie tegorocznego Biennale - „In Minor Keys” („W tonacji molowej”) - odnosi się do patrzenia na sztukę poprzez to, co bardziej subtelne i niedominujące. Nawiązuje do terminologii muzycznej, przywołując refleksyjny i melancholijny nastrój. Tym hasłem kuratorka zaprasza publiczność do wrażliwości w odbiorze sztuki, proponuje odejście od „głośnych” narracji, monumentalizmu i jednoznaczności na rzecz wielogłosu, „nastrajania się” na inne częstotliwości - te, które zazwyczaj pozostają w tle. Uwrażliwia na niuanse, detale i emocje.
Do niektórych pawilonów ustawiają się wręcz kolejki. W tym roku najdłuższe były do pawilonów Japonii, Austrii i Danii. Japonia prezentuje w tym roku symbol przyszłości - niemowlęta. Wystawa „Grass Babies, Moon Babies” zrodziła się z doświadczenia artysty Eia Arakawy-Nasha, który w ubiegłym roku został rodzicem bliźniąt. W opisie wystawy napisano, że projekt stawia przed odwiedzającymi pytanie, „o to jak możemy zmierzyć się z przeszłością i historią, celebrować nowe życie oraz nieść je ku przyszłości, wraz z całą odpowiedzialnością i nadzieją, jakie się z tym wiążą”. Ekspozycja składa się z 208 lalek-niemowląt podobnych do tych, jakimi bawią się dzieci. Publiczność może brać 57 z nich na ręce na czas oglądania wystawy, trzymać je w nosidełku lub wózku, a nawet zmienić pieluchę. Każda lalka waży ok. sześciu kilogramów, czyli mniej więcej tyle, ile 4-miesięczny człowiek. „Dzieci” są wszechobecne, znajdują się zarówno wewnątrz budynku, jak i na zewnątrz – w ogrodzie, na ścianach, schodach, pod sufitem i poręczach. Dodatkowy element scenografii stanowią wózki, nosidełka, bujane fotele, miejsca do przewijania oraz butelki z mlekiem. Lalki ubrane są w kolorowe ubranka i okulary przeciwsłoneczne. Na piętrze można wraz z nimi obejrzeć projekcję wideo. Projekt odwołuje się do badań, mówiących o spadkowej tendencji wskaźników urodzeń. Zwraca uwagę na konsekwencje, jakie niesie ze sobą ta sytuacja – m.in. dla infrastruktury społecznej i systemów opieki zdrowotnej. Stawia także pytania o to, co to znaczy być rodzicem w dzisiejszych czasach, czego powinniśmy uczyć dzieci, jakie są dla nich odpowiednie warunki społeczne i jednocześnie czy odpowiedzi na te pytania powinny spoczywać jedynie na barkach rodziców.
Pawilon Austrii uchodzi za jeden z bardziej kontrowersyjnych ekspozycji, nie tylko ze względu na znajdujące się w nim treści. Aby do niego wejść trzeba stać ok. 1,5-2 godziny w kolejce, ponieważ odbywają się w nim cykliczne performanse. Co godzinę do dzwonu przed budynkiem wschodzi po linie naga kobieta, żeby następnie obijać się o jego ściany, wisząc głową w dół. Wewnątrz, również naga kobieta, pływa w kółko na skuterze wodnym, a inne wspinają się po metalowym wiatrowskazie, co chwilę zastygając w różnych pozach. Kolejna naga performerka strzela z łuku oraz układa swoje ciało w różnych pozach, podczas gdy dookoła niej w wodzie brodzi pies-robot. Po drugiej stronie performerzy taplają się w wyciekającej brudnej wodzie, próbując zatamować jej wyciek. Oprócz dzwonu, centralnym elementem wystawy jest także mały zbiornik wodny, w którym znajduje się naga kobieta. Po jej prawej i lewej stronie stoją dwa tzw. Toi Toie, z których mogą korzystać zwiedzający. Po ich wizycie w toalecie, zespół pawilonu, ubrany w fartuchy, czepki i rękawice, sprząta ją i myje. Motywem przewodnim projektu „SEAWORLD VENICE” jest woda – ta, którą pijemy i której używamy każdego dnia. Wystawa jest zamkniętym ekosystemem, w którym ciecz krąży przez wszystkie pomieszczenia i elementy ekspozycji. Jej twórcy podkreślają, że „(eko)system wymknął się spod kontroli” - powodzie zalewają miasta, ludzie żyją w odpadach innych, a ku przyszłości mają prowadzić nas roboty. Artystka Florentina Holzinger konfrontuje publiczność z tymi zagadnieniami.
Dyskusje wzbudza też wystawa „Things to Come” w Pawilonie Danii. Artystka Maja Malaou Lyse odwołuje się na niej do obserwacji naukowej duńskiego banku nasienia mówiącej, że oglądanie pornografii VR może zwiększać ruchliwość ludzkiego nasienia. W stworzonej przez nią projekcji wideo widać spekulatywną wizję przyszłości opartej na technologii i nowej organizacji społecznej. Praca odwołuje się też do stanu społeczeństwa, w którym reprodukcja, relacje i praca stają się coraz bardziej wyjałowione. Dzieło jest obrazem świata, w którym granice między pożądaniem, technologią i przetrwaniem rozpływają się. W rolach bohaterów filmu artystka obsadziła aktorów z branży pornograficznej, którzy wcielają się w naukowców pracujących w banku nasienia. Drugą częścią ekspozycji jest instalacja w formie „ołtarza spermy”. To pojemniki używane do transportu nasienia oraz nagrania dokumentujące, jak napisano, „wyścigi spermy”, czyli „nowy rytuał płodności krążący w internetowych męskich subkulturach”.
Dużo się dzieje również w Pawilonie Belgii. Performatywna wystawa „IT NEVER SSST” artystki Miet Warlop przekształca budynek w warsztat rzeźbiarski i jednocześnie miejsce koncertów. Projekt łączy performance, muzykę, rzeźbę, choreografię i język, tworząc żywą, nieustannie zmieniającą się przestrzeń, która wypełniona jest gipsowymi tabliczkami. Choć ekspozycja utrzymana jest w stonowanej estetyce, jej elementy zdają się być pogrążone w chaosie, a publiczność może poczuć się zdezorientowana. Głównym tematem wystawy jest potrzeba bliskości i połączenia między ludźmi w świecie przeciążonym bodźcami i nieustanną aktywnością. Instalacja funkcjonuje jako rzeźba, która, dzięki performerom, ożywa. Gipsowe tabliczki ze słowami są przesuwane, rozbijane i na nowo składane. Stają się wówczas materiałem dla muzyków. Język traci sens, a zaczyna się liczyć rytm i doświadczenie sytuacji, w jakiej znalazł się odwiedzający.
Wielka Brytania, w przeciwieństwie do bardzo rozbudowanych scenograficznie pawilonów Japonii czy Austrii, zaprezentowała odwrotne podejście. Wnętrze jej pawilonu przypomina klasyczną przestrzeń muzealną. Na białych ścianach wiszą obrazy, a gdzieniegdzie także instalacje artystyczne. „Predicting History: Testing Translation” przedstawia refleksje artystki Lubainy Himid nad miejscem, które nazywamy domem. Wystawa może być nauką „zadomowiania się” niezależnie od miejsca pobytu. Pięć wielkoformatowych prac przedstawia pracujących ludzi – m.in. krawców, ogrodników i kucharzy, którzy próbują się przystosować do nowych, nieznanych, surrealistycznych miejsc, w których się znaleźli. Według Himid, to opowieść o „naszej prawdziwej potrzebie przynależności i tego, jak trudne to jest, niezależnie, od tego kim się jest”.
Bliski tej narracji jest pokaz w Pawilonie Indii. Ekspozycja „Geographies of Distance: Remembering Home” poddaje refleksji miejsce, jakim jest dom, podkreślając, że nie zawsze jest przestrzenią, w której mieszkamy. „Dla tych, których życie kształtowane jest przez zmianę lub dystans – pomiędzy regionami, kontynentami i pokoleniami – dom staje się mniej stałym miejscem, a bardziej przenośnym stanem: częściowo pamięcią, częściowo materią, częściowo rytuałem, a częściowo osobistą historią” – można przeczytać w opisie wystawy. Jej twórcy odwołują się do kształtu współczesnych Indii, które rozwijają się i zmieniają w niezwykłym tempie. Nowe szybko wypiera stare. Wystawa jest zaproszeniem dla publiczności do zastanowienia się nad warunkami zmian w dzisiejszym świecie. Stawia też pytanie o definicję domu, w momencie, w którym miejsca, z których pochodzimy są daleko albo już nie istnieją. Ekspozycja składa się przede wszystkim z wielkoformatowych instalacji stworzonych z tradycyjnych indyjskich materiałów. To koronkowe elementy domu, takie jak schody i drzwi, ogród stworzony z rzeźbiarskich form i bambusowa konstrukcja.
Równie subtelną, jak realizacja w Pawilonie Wielkiej Brytanii, choć wykonaną w zupełnie inny sposób, jest wystawa „From Other Worlds” w Pawilonie Peru. Można na niej oglądać bawełniane surowe płótna, na których Sara Flores maluje skomplikowane, lecz minimalistyczne sieci wzorów, odnosząc się do praktyk „kené”. Jak tłumaczą w opisie twórcy, jest to „złożony, pradawny język wizualny charakterystyczny dla ludu Shipibo-Konibo z peruwiańskiej Amazonii, z którego wywodzi się artystka”. Ucieleśnia zbiorową tożsamość, na którą nie składają się jedynie ludzie, ale także rośliny, zwierzęta i duchy.
W Pawilonie Rumunii, podobnie jak w austriackim, głównym tematem jest woda. Punktem wyjścia w projekcie „Black Seas – Scores of the Sonic Eye” jest Morze Czarne, gdzie występują niespokojne, zmienne prądy. Według twórców, ekspozycja odzwierciedla świat, w którym nieustannie ścierają się siły natury, geopolityki i ekonomii, nie mogące osiągnąć równowagi. Zwracają jednocześnie uwagę, że morze nie jest tylko wodą – to także osady, zanieczyszczenia oraz fragmenty historii. Na jego dnie widoczne są ślady konfliktów militarnych, zmian klimatycznych i działalności wydobywczej. „Czas osadza się warstwami, a morze staje się archiwum” – napisano w opisie wystawy. Można na niej oglądać rzeźby, projekcje wideo i instalacje z wielkich boi, dookoła których rozlewa się czarna, gęsta ciecz oraz. Częścią ekspozycji jest także warstwa dźwiękowa – to morze przełożone na muzykę. Jej elementem jest także próbka z najgłębszego miejsca akwenu, stanowiąca pamiątkę sprzed 20 tys. lat.
Swój debiut ma w tym roku Pawilon Nauru, najmniejszego na świecie wyspiarskiego państwa. Wystawa „AIM Inundated, Imagining Life After Land” odnosi się do degradacji środowiska oraz związanych z nią historii eksploatacji zasobów i skutków postkolonializmu. Poprzez instalacje, obiekty, rzeźby oraz projekcje wideo wystawa przedstawia Nauru jako miejsce, w którym konsekwencje globalnych decyzji są od dawna codziennością. Ważnym elementem ekspozycji była ważąca 1500 kilogramów, rozpływająca się bryła lodu z Alp, postawiona przy moście San Biasio delle Catene. Łącząc Alpy, wenecką lagunę i Nauru stanowiła symbol ich wspólnej podatności na kryzys klimatyczny i zagrożenie zniknięciem.
Łotwa prezentuje w tym roku projekt „Untamed Assembly: Backstage of Utopia”. Jego punktem wyjścia są Untamed Fashion Assemblies (UFA), czyli eksperymentalne festiwale mody, sztuki i performansu organizowane w latach 90. XX w. Jak wytłumaczono w opisie: „powstając w niestabilnym okresie rozpadu imperium sowieckiego, zanim globalny kapitalizm zdążył się umocnić, UFA zacierało granice między modą a sztuką wizualną poprzez połączenia z muzyką, tańcem i kulturą klubową”. Przestrzeń całego Pawilonu Łotwy wypełniona jest metalowymi wieszakami na ubrania charakterystycznymi dla backstage’ów pokazów mody, lustrami oraz rzeźbami i instalacjami utrzymanymi w kolorze srebrnym. Kompozycja ma być metaforą z jednej strony marzeń, a z drugiej napięć – zarówno tych z przeszłości, jak i teraźniejszości. W „garderobie” znajduje się też instalacja wideo pokazująca materiały z archiwum reżysera Henry’ego Steina.
Choć przestrzeń Pawilonu Omanu można przegapić, warto się jednak w niej zatrzymać. Na tegoroczną edycję Biennale przygotowano „Zinah (Adornment)” – instalację inspirowaną jednym z najgłębiej zakorzenionych motywów w omańskiej sztuce: „al-zaanah”, tradycji ozdabiania koni srebrem. Zgodnie z nią zarówno koń, jak i jeździec są zdobieni w jednakowym stopniu, nie tylko dla efektu estetycznego, ale jako gest wzajemnego szacunku. Koń nie funkcjonuje jako podporządkowane zwierzę, a jako przedłużenie jeźdźca, obdarzone tą samą godnością i uwagą. Te idee równości i wzajemnej zależności artysta Haitham Al Busafi przekłada na język formy przestrzennej i doświadczenia sensorycznego. Praca składa się z ręcznie wykonanych elementów zdobień zawieszonych nad głowami zwiedzających w przyciemnionym pokoju z piaskiem na ziemi. Jej elementy się poruszają tworząc wizualny spektakl „tańczących” cieni.
61. Międzynarodowa Wystawa Sztuki – La Biennale di Venezia potrwa do 22 listopada. Polska Agencja Prasowa jest patronem medialnym wystawy w Pawilonie Polskim.
Zuzanna Piwek (PAP)
zzp/ aszw/
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu myszkow365.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Rekordowy budżet na 2026 rok. Miasto i Gmina Żarki
8 mln długu jest się czy chwalić.
Bbb
22:46, 2025-12-24
Ostrzeżenie pierwszego stopnia dla miejscowości Myszków
alert typu: ALERT PIERWSZEGO STOPNIA!!! w nocy bedzie ciemno
mefiu
22:25, 2025-05-02
Barbara Nowacka: pielęgnowanie pamięci o Holokauście je
katastrofa
katastrofa
00:10, 2025-01-28
Paweł Bacior – Młodzieżowy Radny, który działa lokalnie
Fantastycznie działasz, mocno wierzę, że zajdziesz daleko, bo takich ludzi jak Ty bardzo potrzeba w regionie. Powodzenia młody człowieku :)
Jagoda
15:34, 2024-11-25