Jak przypomniano w komunikacie uczelni, zmiana czasu z letniego na zimowy i odwrotnie została wprowadzona po raz pierwszy ponad 100 lat temu, aby efektywniej wykorzystywać światło słoneczne. Od lat toczy się debata na temat jej sensowności. Obecnie zmiana czasu straciła bowiem swoje pierwotne znaczenie – nie przyczynia się już do zasadniczej oszczędności w zużyciu energii elektrycznej. Jak wynika z badań naukowych, niekorzystnie wpływa natomiast na funkcjonowanie naszego organizmu.
Jakub Mazurkiewicz z Wydziału Psychologii w Warszawie Uniwersytetu SWPS zwrócił uwagę, że trzeba odróżnić czas słoneczny, czas społeczny oraz nasz wewnętrzny zegar biologiczny. Pierwszy z nich wynika z położenia słońca na niebie i naturalnego cyklu dnia oraz nocy. Czas społeczny to po prostu godzina wskazywana przez zegarki. Zegar biologiczny zaś reguluje rytm dobowy organizmu, wpływając między innymi na sen, temperaturę ciała czy wydzielanie hormonów.
„Nasz zegar biologiczny w dużej mierze opiera się na czasie słonecznym. Kiedy wstaje słońce, nasze ciało hamuje wydzielanie melatoniny (zwanej potocznie »hormonem snu«) oraz zwiększa ilość kortyzolu (potocznie nazywanego »hormonem stresu«). To działanie ma na celu wybudzić nas ze snu i przygotować organizm na wyzwania nadchodzącego dnia” – wyjaśnił psycholog, cytowany w komunikacie.
Dodał, że przesunięcie wskazówek w zegarkach o godzinę do przodu doprowadzi do rozbieżności między czasem słonecznym, społecznym a zegarem biologicznym (tzw. jetlag społeczny). To oznacza nie tylko, że będziemy spali o godzinę krócej. Zdaniem naukowców problem jest znacznie głębszy, bo nasz zegar biologiczny nie przestawia się tak łatwo jak czas społeczny.
„Po zmianie czasu społecznego, gdy poziom melatoniny jest jeszcze wysoki, dzwoni budzik. Następuje wyrzut kortyzolu, co prowadzi do zwężenia naczyń krwionośnych i wzrostu ciśnienia krwi. Ponadto słońce zachodzi teraz »później« według czasu na zegarku. Inaczej mówiąc, światło dociera do naszych oczu dłużej w ciągu dnia. To z kolei hamuje wydzielanie melatoniny wieczorem, co sprawia, że nie czujemy się śpiący. Taka zmiana stanowi dla organizmu pewnego rodzaju stres fizjologiczny. Badania wskazują, że w tym okresie poziom kortyzolu może wzrosnąć o około 4,8 proc.” – opisał Jakub Mazurkiewicz.
Podkreślił, że o negatywnym wpływie zmiany czasu świadczą także dane statystyczne. Wymienił, że w ciągu pierwszych dni po przestawieniu zegarków rośnie liczba hospitalizacji spowodowanych niedokrwiennym udarem mózgu (o ok. 3 proc.), a także wzrasta ryzyko wystąpienia ostrego zawału mięśnia sercowego (o ok. 4 proc.). Jak wskazano w komunikacie, choć procentowo wartości te nie wydają się wysokie, autorzy prac naukowych podkreślają, że po przeliczeniu na populację (w tym przypadku amerykańską) przekłada się to na aż 450 dodatkowych udarów. Dane te dotyczą jednak zmiany czasu z zimowego na wiosenny. Zimą ten efekt się nie pojawia.
Autorzy badań, przywołanych przez eksperta, podkreślają, że „czas zimowy”, a właściwie czas standardowy, jest lepiej zsynchronizowany z czasem słonecznym, a tym samym - również z naszym zegarem biologicznym. Między innymi dlatego - jak wskazano w komunikacie - niemiecki biolog Till Roenneberg z zespołem postuluje przyjęcie na stałe czasu standardowego.
„Badania wskazują, że zmiana czasu na letni ma negatywny wpływ na naszą pamięć, uwagę oraz zdolność do oceny sytuacji.(...) Niestety, to jeszcze nie koniec. Skoro nasza pamięć i uwaga się pogorszyły, to słabsze są również zdolność do przyswajania nowego materiału, wyniki w nauce, produktywność i wydajność - zarówno w pracy, jak i w sporcie” – zauważył Mazurkiewicz.
Dodał, że najbardziej dotknięte zmianą czasu grupy to nastolatkowie, pracownicy porannych zmian, seniorzy oraz osoby z chorobami przewlekłymi lub przyjmujące leki. Ci ostatni przy wymuszonej zmianie rytmu dobowego zwykle kontynuują farmakoterapię zgodnie z czasem społecznym, a nie swoim wewnętrznym zegarem biologicznym.
Zdaniem psychologa jest jednak kilka rozwiązań, które pomogą lepiej sobie poradzić ze zmianą czasu.
„Na tydzień przed zmianą czasu można stopniowo zacząć przesuwać porę, o której kładziemy się spać, np. o 10 minut dziennie. W ten sposób dajemy organizmowi możliwość przystosowania się do zmiany jeszcze zanim ona nastąpi, a tym samym potencjalnie łagodzimy negatywne skutki nagłej zmiany rytmu dobowego” – radził Jakub Mazurkiewicz.
Kolejną strategią zalecaną przez eksperta jest ograniczenie ilości światła niebieskiego przed snem, czyli odłożenie telefonu, gdy kładziemy się do łóżka. Światło niebieskie hamuje bowiem wydzielanie melatoniny, co utrudnia zasypianie.
„Choć na zmianę czasu nie mamy bezpośredniego wpływu, możemy ograniczyć wiążące się z tym negatywne konsekwencje. Właściwa higiena snu i drobne modyfikacje codziennych nawyków pozwalają organizmowi łatwiej przystosować się do tej zmiany. Zegarek w domowym sprzęcie AGD możemy przestawić od razu, ale nasz zegar biologiczny wymaga większego poświęcenia. Warto zapewnić organizmowi przestrzeń na stopniową adaptację” – podsumował Jakub Mazurkiewicz. (PAP)
agt/ zan/
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu myszkow365.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Rekordowy budżet na 2026 rok. Miasto i Gmina Żarki
8 mln długu jest się czy chwalić.
Bbb
22:46, 2025-12-24
Ostrzeżenie pierwszego stopnia dla miejscowości Myszków
alert typu: ALERT PIERWSZEGO STOPNIA!!! w nocy bedzie ciemno
mefiu
22:25, 2025-05-02
Barbara Nowacka: pielęgnowanie pamięci o Holokauście je
katastrofa
katastrofa
00:10, 2025-01-28
Paweł Bacior – Młodzieżowy Radny, który działa lokalnie
Fantastycznie działasz, mocno wierzę, że zajdziesz daleko, bo takich ludzi jak Ty bardzo potrzeba w regionie. Powodzenia młody człowieku :)
Jagoda
15:34, 2024-11-25