W niedzielę przypada, ustanowiony przez ONZ, Światowy Dzień Wody, który ma zwracać uwagę na znaczenie wody w życiu społecznym, gospodarczym i środowiskowym. W rozmowie z PAP prof. UAM dr hab. Renata Graf z Zakładu Hydrologii i Gospodarki Wodnej Wydziału Nauk Geograficznych i Geologicznych UAM w Poznaniu wskazała, że średnia roczna suma opadów w naszym kraju wynosi około 600 mm, czyli podobnie jak w Hiszpanii, ale jest niższa niż u naszych zachodnich sąsiadów.
- Natomiast to, co jest u nas dość niepokojące, to wysokie parowanie zarówno z powierzchni wody, jak i gruntu. W strukturze naszego bilansu wodnego parowanie jest odpowiedzialne za 70 do 75 proc. strat. Pozostała część wody odpływa rzekami do morza - wskazała badaczka.
- Jeżeli uwzględnimy pobór wody, który jest ewidencjonowany, pochodzący m.in. z wód płynących czy wód podziemnych, to generalnie przemysł i energetyka zużywają około 72 proc. zasobów wodnych, gospodarka komunalna w granicach 18 proc., a pozostała część, czyli 10 proc. zostaje na rolnictwo. Ale gdy uwzględnimy wodę nieewidencjonowaną, czyli zasób wód atmosferycznych, to rolnictwo w tej strukturze odpowiada za 70–80 proc. zużycia wody - wskazała.
Prof. Graf zaznaczyła, że rolnictwo stanowi sektor „retencjonujący” zasoby wodne. - Mówiąc kolokwialnie, rolnicy powinni wykorzystać opady deszczu i zachować tę wodę na polu. Jednak dość powszechny jest system odwodnień obszarów uprawnych - dodała.
- Od ponad 200 lat na terenach Polski prowadzimy melioracje, wcześniej były one jednak bardziej ukierunkowane na odwodnienie. Niedobór wody, szczególnie w Wielkopolsce czy na Kujawach, to właśnie efekt tych działań, które prowadziliśmy - odwodnień i wylesień. Od XIX w. odwodniliśmy prawie 80 proc. obszaru Polski - powiedziała.
Mówiąc o sposobach ograniczenia strat, badaczka wskazała, że rolnicy mogliby zacząć szerzej uprawiać rośliny, które mają niższy wskaźnik parowania. Zwróciła też uwagę na rozwój paludikultury, czyli tzw. rolnictwa bagiennego. Zajmuje się ono użytkowaniem zdegradowanych gruntów na nawodnionych torfowiskach, co ma m.in. chronić glebę i zatrzymać proces degradacji torfowisk.
- Rolnictwo jest największą potencjalną strefą do retencji. Mówimy w tym przypadku o tzw. retencji krajobrazowej, rolniczej, ale też retencji glebowej - opisała hydrolog. Podkreśliła przy tym potrzebę prowadzenia melioracji sterowanej, tzn. umożliwiającej zatrzymanie dodatkowego zasobu wody w obszarze rolniczym na okres suszy.
Wskazała, że choć drzewa również przyczyniają się do straty wody, poprzez proces transpiracji, to zaznaczyła, iż lasy pełnią funkcję retencyjną dzięki intercepcji opadów.
- Lasy na terenach górskich są lasami o bilansie dodatnim. Dzięki wysokim opadom zatrzymują nadwyżki wody, a potem wolno oddają ją z powrotem do środowiska w formie odpływu. Natomiast w strefach o niższych opadach i terenach nizinnych, np. równin piaszczystych, lasy mają już bilans zrównoważony, a ewentualnie w okresach posusznych w większym stopniu zaczynają korzystać z retencji podziemnej. Są też obszary z takim niedoborem opadu, gdzie w zasadzie lasy mogą wykazywać nawet ujemny bilans wodny, a deficyty wody są pokrywane z retencji podziemnej sąsiednich obszarów - opisała.
Hydrolożka zwróciła uwagę na różnice regionalne w dostępie do zasobów wody. - Duże zasoby są na obszarach górskich oraz rzek Przymorza. Natomiast Wielkopolska, Kujawy, i wschodnie województwa to jest strefa niedoborów czy wręcz sezonowych deficytów, gdzie problemy z wodą występują już nie tylko latem. Obecnie susza może się uaktywnić na przykład w kwietniu. Tegoroczny styczeń też mieliśmy bardzo suchy - zaznaczyła.
- Statystycznie na jednego mieszkańca Polski rocznie przypada 1,6 tys. m sześc. odnawialnej wody słodkiej. To jest trzy razy mniej niż w krajach sąsiednich, a średnia europejska wynosi 4 – 5 tys. m. sześc. na osobę. Jednak warto zwrócić uwagę, jak te parametry są mierzone. W Polsce 87 proc. wody to zasoby wewnętrzne, wypracowane z opadów atmosferycznych w obrębie naszego kraju. Tymczasem Węgry, które mają zbliżone do polskich warunki odpływu wody, bazują w swoich klasyfikacjach na zasobach obcych, czyli wodach dopływających z zagranicy. Mowa głównie o Dunaju - wskazała ekspertka.
Pytana o to jak polepszyć polski bilans wodny podała m.in. przykład wdrażania krajowego programu retencji. - Działamy tutaj zgodnie z wymogami Ramowej Dyrektywy Wodnej. Do tej pory działaliśmy „resortowo”, czyli osobne programy retencji opracowano dla lasów, osobne dla rolnictwa itd. W tej chwili wypracowujemy zintegrowany program zwiększenia retencji wodnej w Polsce. Celem jest budowanie systemu złożonego ze sztucznej i naturalnej retencji - zaznaczyła.
Hydrolożka przypomniała, że do czasu zmian w Ustawie prawo wodne z 2017 r., wody opadowe były traktowane jako ściek. - Obecnie, zgodnie z przepisami, jest to zasób naturalny, który należy zatrzymać w miejscu wystąpienia - zaznaczyła.
Wskazała, że aby ograniczyć straty wody spowodowane parowaniem lub szybkim odpływem, potrzebne są działania wspierające retencję krajobrazową i glebową. Z kolei w miastach ma w tym pomóc budowa tzw. błękitno-zielonej infrastruktury. - Chodzi o stworzenie systemu zatrzymania wody deszczowej, wzmocnienia procesu retencji i infiltracji, tak by odnowić wody podziemne. Dzięki temu będziemy łagodzić skutki suszy, ale też podtopień czy zalań w czasie powodzi błyskawicznych - podkreśliła.(PAP)
szk/ lm/
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu myszkow365.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Rekordowy budżet na 2026 rok. Miasto i Gmina Żarki
8 mln długu jest się czy chwalić.
Bbb
22:46, 2025-12-24
Ostrzeżenie pierwszego stopnia dla miejscowości Myszków
alert typu: ALERT PIERWSZEGO STOPNIA!!! w nocy bedzie ciemno
mefiu
22:25, 2025-05-02
Barbara Nowacka: pielęgnowanie pamięci o Holokauście je
katastrofa
katastrofa
00:10, 2025-01-28
Paweł Bacior – Młodzieżowy Radny, który działa lokalnie
Fantastycznie działasz, mocno wierzę, że zajdziesz daleko, bo takich ludzi jak Ty bardzo potrzeba w regionie. Powodzenia młody człowieku :)
Jagoda
15:34, 2024-11-25