Zamknij

Dodaj komentarz

Prof. Kosiński: zamykanie porodówek bez planu zwiększa ryzyko dla matek i noworodków

PAP 07:08, 19.01.2026
Skomentuj

Poród, nawet poprawnie przebiegający, może w ułamku sekundy przerodzić się w stan bezpośredniego zagrożenia życia matki i dziecka – ostrzegł prof. Przemysław Kosiński, kierownik Oddziału Klinicznego Położnictwa, Perinatologii, Ginekologii i Rozrodczości Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego WUM. W rozmowie z PAP podkreślił, że zamykanie porodówek bez centralnego planu i utrzymywanie oddziałów z minimalną liczbą porodów zwiększa ryzyko powikłań.

 

– Krwawienie w ciąży nigdy nie jest objawem błahym. Może oznaczać przedwczesne oddzielenie się łożyska, czyli stan bezpośredniego zagrożenia życia. Taka pacjentka powinna jak najszybciej trafić do oddziału położniczego z pełnym zapleczem operacyjnym – wskazał prof. Kosiński.

 

Jego zdaniem dystans rzędu 100 kilometrów do najbliższej porodówki „jest absolutnie nieakceptowalny”.

 

Ekspert zwrócił uwagę, że w Polsce funkcjonują oddziały, w których odbywa się jeden poród tygodniowo lub rzadziej.

 

– Przy takiej liczbie porodów doświadczenie zespołu zanika. Położnictwo jest dziedziną praktyczną, a niewyćwiczony personel w sytuacji nagłej może stanowić realne zagrożenie – zaznaczył.

 

Dodał, że problem pogłębia niedoszacowanie procedur położniczych.

 

– NFZ płaci średnio kilka tysięcy złotych za poród, podczas gdy jego rzeczywisty koszt jest wielokrotnie wyższy. Szpitale dokładają do każdego porodu, bo muszą utrzymywać całodobową gotowość zespołu, w tym anestezjologów i neonatologów, oraz drogi sprzęt – wskazał.

 

Szczególnie dotkliwy jest brak anestezjologów w mniejszych szpitalach.

 

– Bez anestezjologa nowoczesna porodówka właściwie nie istnieje. Znieczulenie porodu to nie luksus, lecz element bezpieczeństwa – zaznaczył prof. Kosiński.

 

Ekspert wskazał również na systemową niesprawiedliwość wycen.

 

– Poród fizjologiczny u zdrowej kobiety jest wyceniany tak samo, jak poród u pacjentki z ciężkimi powikłaniami, niezależnie od stopnia referencyjności ośrodka. To prowadzi do zadłużania oddziałów – ocenił.

 

Prof. Kosiński wyjaśnił, że co najmniej 20 proc. ciężarnych wymaga specjalistycznej opieki z powodu powikłań, takich jak nadciśnienie czy cukrzyca ciążowa.

 

– Położnictwo musi być organizowane centralnie, z określeniem maksymalnego czasu dojazdu do porodówki na poziomie 20–30 minut. Tu nie ma miejsca na improwizację – podsumował.

 

Mira Suchodolska (PAP)

 

Cały wywiad z prof. Kosińskim ukaże się w serwisie o godz. 6.30.

 

mir/ joz/

(PAP)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%