Zamknij
REKLAMA

Prace archeologiczne w Koziegłowach, co odkryto?

15.07, 24.11.2022 źródło: Gmina Koziegłowy Aktualizacja: 15.22, 24.11.2022
Skomentuj
REKLAMA

W miniony weekend dobiegły końca trwające około dwóch miesięcy prace archeologiczne na terenie zamku w Koziegłowach.

A początki tego obronnego obiektu, który był najpierw grodziskiem, sięgają czasów Bolesława Krzywoustego.

Prace archeologiczne przebiegały pod kierunkiem dra Artura Gintera, kierownika Pracowni Datowania Luminescencyjnego i Konserwacji Zabytków Instytutu Archeologii Uniwersytetu Łódzkiego.W ich trakcie, po usunięciu części hałd powstałych po rozbiórce murów w XIX wieku oraz pracach archeologicznych prowadzonych w latach 60. XX wieku, ukazały się po wschodniej stronie fundamenty wieży bramnej. Odsłonięto także fundamenty muru obwodowego wraz z północno-wschodnim narożnikiem. Po uwzględnieniu pozostałych badań, udało się odtworzyć wielkość i kształt tego późnośredniowiecznego obiektu obronnego.

Przypuszczaliśmy, że mury obwodowe i wieża bramna zostały wzniesione w tym samym czasie, ale okazuje się, że wieża jest nieco późniejsza, więc wnioskujemy, iż ten zamek powstawał etapami. Nie było to założenie jednofazowe, np. związane z Krystynem z Koziegłów i budową przez niego zamku w całości. Najprawdopodobniej wzniósł on wieżę mieszkalną, będącą najbardziej reprezentacyjnym elementem zamku. To na razie hipotezy, które trzeba potwierdzić wynikami specjalistycznych badań. Być może któryś z synów Krystyna dostawił wieżę bramną, żeby podnieść walory obronne zamku

mówi Artur Ginter.

Ze źródeł historycznych wynika, że już pod koniec XVI w. zamek był ruiną. Po Powstaniu Styczniowym rosyjskie władze podjęły decyzję o rozebraniu pozostałości i wykorzystaniu kamieni na budowę drogi do Gniazdowa. Pozostałości zamku zniknęły wtedy pod hałdami zaprawy wapiennej, piasku i luźnego surowca budowlanego będącymi odpadami z rozbiórki. Sporo tych nawarstwień zachowało się w stanie nienaruszonym.

Już podczas prac archeologicznych prowadzonych w latach 60. przez dra Włodzimierza Błaszczyka udało się odkopać sporą ilość materiału ruchomego, który znajduje się obecnie w Muzeum Częstochowskim. Podczas tegorocznych prac znaleziono natomiast wiele drobnych monet obiegowych, szczególnie z okresu średniowiecza, groty bełtów, ostrogi i kilkanaście kul armatnich, trochę przedmiotów codziennego użytku, ozdób, sporo ceramiki naczyniowej, fragmenty kafli piecowych, ale i unikatowe znalezisko w skali europejskiej, czyli połówkę rytualnie zniszczonej pieczęci z herbem rodu Lisów.

Staramy się za pomocą badań ustalić, do kogo mogła ta pieczęć należeć. Pobranie w ostatniej chwili próbek do badań specjalistycznych zaowocowało natomiast znalezieniem średniowiecznego topora ciesielskiego zachowanego praktycznie w idealnym stanie. Odkryliśmy też pozostałości po zaimprowizowanej strzelnicy prawdopodobnie przez stacjonujących tam Rosjan. W jednym miejscu znaleźliśmy liczne pociski do broni czarnoprochowej, w drugim spłaszczone pociski tej samej wielkości. Wały zamku były niejako naturalnym kulochwytem

wyjaśnia Artur Ginter.

Zamek w Koziegłowach wybudowany został na środku pierścienia wałów najprawdopodobniej wczesnośredniowiecznego grodziska z podgrodziem. W przyszłości osoby zwiedzające to miejsce będą mogły jednocześnie obejrzeć pozostałości grodu wczesnośredniowiecznego, a w jego centrum pozostałości późnośredniowiecznego zamku.

Pod kierunkiem Artura Gintera prace prowadzili doktoranci i studenci z Uniwersytetu Łódzkiego. Ekipa współpracowała z kilkoma stowarzyszeniami lokalnych pasjonatów, szczególnie ze stowarzyszeniami „Szaniec” i „Perun”, których członkowie stawiali się licznie w każdy weekend i pomagali w poszukiwaniach nie tylko z pomocą detektorów metali, ale także zajmowali się oczyszczaniem murów, eksploracją wykopów i innymi rzeczami. Dzięki nim udało się pozyskać bardzo ciekawy materiał. Właśnie połowa pieczęci jednego z właścicieli zamku została znaleziona przez jednego z poszukiwaczy w obrębie hałd z lat 60.

Chcemy kontynuować prace archeologiczne w przyszłym roku, żeby po ich zakończeniu być przygotowanym do programu rewitalizacji

mówi Jacek Ślęczka, Burmistrz Gminy i Miasta Koziegłowy.

Gmina przygotowuje wniosek, by uzyskać dofinansowanie na kolejny etap prac archeologicznych. PO ich zakończeniu planowane jest stworzenie na tym terenie ścieżki edukacyjnej.

Na zimę wszystko, co udało się odsłonić, zniknie pod warstwą zabezpieczającą.

(źródło: Gmina Koziegłowy)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMAGabrysia Szczepara ma 9 lat, mieszka w Zawierciu i choruje na rdzeniowy zanik mięśni typ 1 .Urodziła się zdrowa lecz do 4 miesiąca nagle zachorowała. Jest na stałe podłączona do respiratora, nie potrafi siedzieć samodzielnie, trzymać głowy , oddychać jest karmiona rurką prosto do żołądka. Pomimo tej choroby jest dzieckiem szczęśliwym i uśmiechniętym a my rodzice robimy wszystko aby miała najbardziej normalne dzieciństwo i życie. Gabrysia od 4 lat dostaje lek na swoją chorobę, są to zastrzyki w kręgosłup podawane w szpitalu co 4 miesiące. Lek naprawdę pomaga, widzimy to, że choroba nie postępuje, córka jest silniejsza , wykonuje nowe ruchy, ma silniejsze rączki i nóżki, są to minimalne postępy ale najważniejsze że je widzimy i idziemy do przodu. Gabrysia jest dzieckiem sparaliżowanym, leżącym, więc ma obniżoną odporność dlatego bardzo ważna jest dla niej kondycja, o którą walczymy każdego dnia poprzez odsysanie, oklepywanie, siadanie z córką na kolanach, robienie różnego rodzaju ćwiczeń wspomagających. Córka oczywiście jest pilną uczennica drugiej klasy podstawowej, lubi zajęcia bardzo z nauczycielami i spotkania z dziećmi. Gabrysia wymaga stałej intensywnej rehabilitacji, zakup sprzętu specjalistycznego, opieki medycznej oraz zakupu lekarstw , suplementów i odżywek aby mogła powoli odzyskiwać wszystko to co jej choroba zabrała od pierwszych dni życia. Średnie koszty związane z chorobą córeczki wynoszą około 4-5 tys zł miesięcznie. To właśnie dzięki ludziom dobrego serca, których zawsze Bóg stawia na naszej drodze jesteśmy w stanie zapewnić córce normalne życie pomimo tak ciężkiej choroby. Modlimy się codziennie o jej zdrowie i wierzymy, że któregoś dnia nasza córka obudzi nas rano, wstanie sama z łóżka o własnych siłach i powie , patrz mamo, patrz tato jestem już zdrowa. Wszystkim z góry bardzo dziękujemy za wsparcie dla naszej córeczki Gabrysi, pozdrawiamy serdecznie i życzymy Wam dużo zdrowia.
0%