Zamknij

Piłkarska LK - Lech - Austria 4:1

07.18, 16.09.2022 PAP Aktualizacja: 07.18, 16.09.2022
Skomentuj PAP
REKLAMA

Bramki: 1:0 Mikael Ishak (27), 1:1 Matthias Braunoeder (29), 2:1 Michał Skóraś (64), 3:1 Kristoffer Velde (76), 4:1 Kristoffer Velde (90).

Piłkarze Lecha Poznań pokonali Austrię Wiedeń 4:1 (1:1) w meczu 2. kolejki grupy C Ligi Konferencji. To pierwsze zwycięstwo mistrza Polski, który w kolejnym spotkaniu, 6 października na wyjeździe, zmierzy się z izraelskim Hapoelem Beer Szewa.

Żółte kartki - Lech Poznań: Pedro Rebocho, Filip Szymczak, Barry Douglas, Filip Bednarek; Austria Wiedeń: Andreas Gruber, Lucas Galvao, Matthias Braunoeder.

Lech Poznań: Filip Bednarek - Joel Pereira, Lubomir Satka, Antonio Milic, Pedro Rebocho (46. Barry Douglas) - Filip Szymczak (58. Kristoffer Velde), Jesper Karlstroem, Joao Amaral (70. Filip Marchwiński), Nika Kwekweskiri (58. Radosław Murawski), Filip Szymczak - Mikael Ishak (86. Filip Dagerstal).

Austria Wiedeń: Christian Fruechtl - Reinhold Ranftl, Lukas Muehl, Lucas Galvao, Marvin Martins (77. Dario Kreiker) - Andreas Gruber (77. Haris Tabakovic), Manfred Fischer, James Holland (71. Georg Teigl), Matthias Braunoeder, Aleksander Jukic (61. Muharem Huskovic) - Dominik Fitz (71. Can Keles).

Sędzia: Peter Kjaesgaard (Dania). Widzów: 20 102.

Lech po bardzo dobrym i emocjonującym spotkaniu pokonał Austrię 4:1. Dwa gole zdobył rezerwowy Kristoffer Velde, a jednym z bohaterów był także Filip Bednarek, który obronił rzut karny przy stanie 1:1.

Przed tym spotkaniem w mediach często wspominano o starciu tych drużyn sprzed 14 lat. Wówczas "Kolejorz" rywalizował z Austriakami w 1. rundzie Pucharu UEFA, a stawką dwumeczu był awans do fazy grupowej. Lech wygrał rewanż 4:2, a gola na wagę awansu zdobył Rafał Murawski w 121 minucie.

Czwartkowy pojedynek nie miał już takiej dramaturgii, ale też przyniósł sporą dawkę emocji i pięć goli. Wiedeńczycy nie są już tak mocnym zespołem, jak w 2008 roku, kiedy to byli mistrzem kraju, ale na początku zaskoczyli poznaniaków. Lechici nie mogli poradzić sobie z pressingiem przeciwnika i w tym okresie głównie biegali za piłką.

Ten stan rzeczy dość szybko się zmienił. Wystarczył jeden zryw gospodarzy, a mogło być 1:0. Joao Amaral wbiegł dynamicznie w pole karne, ale zamiast podawać do niepilnowanego Filipa Szymczaka, posłał piłkę wysoko w trybuny. Chwilę później dla odmiany Michał Skóraś sam powinien strzelać, ale próbował szukać Mikaela Ishaka, lecz podanie nie dotarło do adresata.

Mistrzowie Polski zaczęli przejmować kontrolę nad meczem, lecz po stracie Amarala goście mogli objąć prowadzenie. Andreas Gruber w sytuacji sam na sam uderzył lekko i w sposób sygnalizowany.

Jak wykorzystuje się takie pojedynki pokazał Ishak, który przez 30 metrów samotnie biegł w stronę Christiana Fruechtla i ze stoickim spokojem trafił do siatki. Szwed, który po sześciu latach dostał ponownie powołanie do reprezentacji swojego kraju, strzelił już trzeciego gola w fazie grupowej Ligi Konferencji, a 15. dla Lecha w europejskich pucharach.

Radość lechitów trwała tylko dwie minuty, po błędach w kryciu i braku zdecydowania, Matthias Braunoeder na raty pokonał Bednarka.

Gra defensywy "Kolejorza" pozostawiała wiele do życzenia. W 36. minucie Pedro Rebocho źle przyjął piłkę we własnym polu karnym, a gdy próbował naprawić swój błąd, sfaulował Dominika Fitza. Bednarek, dopingowany przez najbardziej zagorzałych kibiców, których miał za plecami, wyczuł intencje Manfreda Fischera.

Po przerwie oba zespoły jeszcze bardziej podkręciły tempo, widać był, że podział punktów nie interesuje żadnej ze stron. W Lechu swojego gola szukał Amaral, ale brakowało mu czasami centymetrów lub precyzji. Inna sprawa, że Portugalczyk daleki jest od formy sprzed kilku miesięcy. Austriacy nie pozostawali dłużni. Dobrą sytuacje miał Gruber, ale posłał piłkę obok słupka.

W 64. minucie na poznańskim stadionie znów zapanowała radość, bowiem Skóraś wykorzystał dokładne dośrodkowanie Joela Pereiry i Lech znów objął prowadzenie. Podopieczni Johna van den Broma czuli się coraz pewniej, a wiedeńczycy jakby tracili wiarę i siły. Wprowadzony w drugiej połowie Kristoffer Velde może nie ożywił gry zespołu, ale gdy dostał piłkę, wiedział co z nią zrobić. W 74. minucie zwodem zmylił Reinholda Rantfla i z niełatwej pozycji pokonał bramkarza gości.

Ten sam zawodnik precyzyjnym uderzeniem z linii pola karnego ustalił wynik meczu.

Lechici uczynili duży krok na drodze do awansu do kolejnej rundy. Zwycięzcy grup bezpośrednio awansują do 1/8 finału, a drużyny z drugich miejsc zagrają baraż z zespołami, które zajmą trzecie lokaty w Lidze Europy. (PAP)

autor: Marcin Pawlicki

lic/ sab/

(PAP)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
0%