Papież Leon XIV w ogłoszonej w ubiegłym tygodniu encyklice „Magnifica humanitas” (Wspaniałe człowieczeństwo) napisał m.in., że ci, którzy dysponują potężnymi środkami technicznymi i ekonomicznymi, mają wielką zdolność wywoływania przemian kulturowych i przekonywania znacznej liczby osób co do tego, jaka jest prawda. Papież podkreślił, że jest to „czysta władza pozbawiona prawdy, która w sposób subtelny lub jawny narzuca to, co chce, aby inni uznali za prawdziwe”. W kolejnych fragmentach Leon XIV cytuje filozofkę Hannah Arendt, która napisała, że obojętność wobec prawdy powoli, lecz nieuchronnie prowadzi ku totalitaryzmowi, a idealnym poddanym w tym systemie jest człowiek nierozróżniający prawdy i fałszu.
PAP: Uwzględniając polskie konteksty, co jest najistotniejsze w encyklice papieża?
Dr Jan Oleszczuk-Zygmuntowski: Encyklika pokazuje, że problem, z którym się mierzymy, nie dotyczy tylko cyberbezpieczeństwa albo niedostatecznej cyfryzacji gospodarki, jak zbyt często sądzą nasi politycy czy urzędnicy. Papież wskazuje, że coraz bardziej zautomatyzowane systemy przetwarzania danych, decydowania i przepływu informacji niszczą demokratyczne społeczeństwo, zastępując je systemem totalitarnym.
PAP: Big Techy nie ukrywają, że chcą mieć jak najszerszy dostęp do baz danych. Jaka jest odporność polskiego sektora publicznego na ich oferty?
J.O-Z.: Debata o suwerenności cyfrowej trwa od wielu lat, ale świadomość nie przekłada się na konkretne decyzje. Gdybyśmy powiedzieli, że nie kupimy rozwiązań firm Big Tech, bo zbudujemy swoje, a ich przedstawicielom – że nie mają dostępu do spotkań z ministrami ani do kontraktów ze spółkami Skarbu Państwa, to wywołałoby konflikt, którego nasi decydenci dziś się boją.
Właściwie wszystkie kraje zachodniej Europy budują swoje innowacje, budują swój nowoczesny przemysł. My – nie. Tymczasem mamy ogromny obszar danych o zdrowiu, o ubezpieczeniach, dane medyczne, które będą gromadzone w europejskiej przestrzeni danych dotyczących zdrowia (EHDS). Kolejny obszar dotyczy systemu finansowego, podatków – to ogromne wolumeny danych, które mówią o tym, jak wygląda obrót gospodarczy. Mamy też bardzo interesujące wolumeny danych, którymi dysponują spółki Skarbu Państwa, polski przemysł – od paliw i energetyki, przez przemysł zbrojeniowy po transport, czyli branże, które mają znaczenie krytyczne. Big Techy podpisują regularnie umowy z firmami strategicznymi, jak z Orlenem w 2025 i 2026 r. (w 2025 r. Orlen podpisał z Google Cloud porozumienie o współpracy przy wdrażaniu rozwiązań sztucznej inteligencji, zaś w 2026 r. z Amazon Web Services (AWS) porozumienie o migracji systemów IT – PAP).
PAP: Na czym polega zagrożenie?
J.O-Z.: Każdy podmiot, który podpisuje umowę ze spółką podlegającą pod tzw. CLOUD Act (amerykańskie prawo federalne – PAP), powinien mieć świadomość, że z przyczyn bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych amerykańskie służby mają prawo pozyskania dowolnej informacji i dowolnych danych tej spółki. Takie umowy naruszają interesy naszego polskiego bezpieczeństwa narodowego. Opinie prawne niektórych polskich kancelarii wprost wskazują, że powinniśmy z tych umów się wycofywać. Big Techy mają świadomość tego, że ich działalność jest niezgodna z naszym systemem prawnym, dlatego budują centra danych w Europie i mówią: dane są fizycznie trzymane u was. Nie ma to jednak żadnego znaczenia. Tak długo, jak „europejska” spółka córka ma właściciela podlegającego pod amerykański CLOUD Act, służby amerykańskie mają pełne prawo wglądu we wszystko.
Podpisywanie umów na najwyższym szczeblu to zły przykład dla reszty rynku, bo daje fałszywy sygnał, że jest to legalne. Te umowy za 5-10 lat mogą być kwestionowane jako ujawnienie tajemnicy państwowej, naruszenie polskiej konstytucji, mogą być ścigane z urzędu. Dlatego przestrzegałbym przed podpisywaniem umów z dostawcami chmury, którzy nie są w Europejskim Obszarze Gospodarczym (EOG).
PAP: To nowy sektor, nad którym kontrolę, tak jak nad infrastrukturą wojskową, drogami, koleją, powinno mieć państwo. Co i kiedy przeoczono?
J.O-Z.: Powiem w kontrze do wielu komentatorów. To nie jest nowy, nieznany sektor. Władza zawsze potrzebowała kontroli nad informacją. Systemy pocztowe państw powstawały z przekonaniem, że komunikacja i informacja są tak ważne, że nie można ich oddać w prywatne ręce – list od króla musiał dotrzeć do jego poddanych. Nowym zjawiskiem jest to, że pozwoliliśmy na prywatyzację strategicznej infrastruktury, kluczowej dla suwerenności i niepodległości. Z tej perspektywy te państwa i narody, które w swoich podstawowych systemach zdrowia, finansów, bezpieczeństwa korzystają z rozwiązań zewnętrznych, realnie nie są niepodległymi państwami. W tym sensie Polska nie jest niepodległym krajem, a jest kolonią. Posiada formalne przymioty niepodległego kraju z ery kapitalizmu przemysłowego i ery demokracji parlamentarnej, czyli sprzed 100 czy 200 lat.
PAP: Mówi się, że Europa się spóźniła. Czy jest alternatywa dla Big Techów?
J.O-Z.: Skala wyzwania może się wydawać dramatyczna, ale tak nie jest. Technologicznie czy finansowo stworzenie rozwiązań dla administracji publicznej nie jest problemem. To wyłącznie kwestia woli politycznej i decyzji. Rozwiązań nie musimy szukać w Europie. Polska ma bazę talentu inżynieryjnego, programistycznego i doświadczenie. W obszarze usług chmurowych działa polska firma Polcom, a od polskiego CloudFerro usługi chmurowe kupuje Europejska Agencja Kosmiczna.
Europa się budzi. Ma świadomość wyzwania, buduje rozwiązania, na przykład pakiety biurowe, żeby uniezależnić się od ekstremalnie drogich i niebezpiecznych systemów Big Techów. Francuzi stworzyli La Suite, Niemcy – Nextclouda. To nie jest trudne. Zlecenie wykona przeciętna firma programistyczna, gdy położy się na stole pieniądze. Problem polega na tym, że państwo, które powinno być pierwszym zamawiającym, wyznaczać standardy na rynku dla samorządów, organizacji pozarządowych, firm, nie próbuje. Powoli zaczyna się coś zmieniać – powstał rządowy zespół do spraw Open Source, rozwija się platforma społecznościowa PLZ, ale dzieje się to zbyt powoli, zbyt późno.
PAP: Chwalimy się mObywatelem.
J.O-Z.: To świetny dowód, że się da. Przy czym to narzędzie z wąskiej niszy, którą jest cyfryzowanie procesów biurokratycznych w administracji, czyli zamieniamy papier na aplikację. Jednocześnie ministerstwa korzystają z pakietów biurowych wielkich firm technologicznych, przez które prowadzą swoją komunikację, w tym połączenia wideo, transkrypcję wszystkich spotkań. Mamy więc mały proces biurokratyczny w telefonie, a na zapleczu tych działań – głęboką zależność.
PAP: Czym jest Open Source? Czym jest Sojusz Przyjaciół Otwartego i Wolnego Oprogramowania (SPOIWO)?
J.O-Z.: Open Source to rozwiązanie dostępne w internecie, którego kod można za darmo pobrać, zmodyfikować samodzielnie albo przyjść do dowolnej firmy, która zrobi to za nas. W świecie open source najwyższym standardem jest interoperacyjność, czyli współpraca i komunikacja między różnymi systemami. Dla Big Techów – nie, bo obawiają się utraty użytkownika i pieniędzy za usługę.
Powołujemy właśnie SPOIWO, aby zbierać tych, którym bliskie są koncepcje odzyskania suwerenności cyfrowej – nie w warstwie regulacji, bo to jest domena polityków, ale praktyki. Uważamy, że jeśli państwo wydaje publiczne pieniądze, czyli zebrane od obywateli, to nie powinno budować rozwiązań, których kodów nie chce obywatelom ujawnić. Państwo nie musi polegać na drogim produkcie od korporacji, ale może zaprosić obywateli: poprawmy to razem. Państwa, które to robią, wychodzą na prowadzenie w świecie technologii. Dają sprawczość i zachęcają do działania.
Rozmawiała Katarzyna Nocuń (PAP)
kno/ pś/ joz/
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu myszkow365.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Rekordowy budżet na 2026 rok. Miasto i Gmina Żarki
8 mln długu jest się czy chwalić.
Bbb
22:46, 2025-12-24
Ostrzeżenie pierwszego stopnia dla miejscowości Myszków
alert typu: ALERT PIERWSZEGO STOPNIA!!! w nocy bedzie ciemno
mefiu
22:25, 2025-05-02
Barbara Nowacka: pielęgnowanie pamięci o Holokauście je
katastrofa
katastrofa
00:10, 2025-01-28
Paweł Bacior – Młodzieżowy Radny, który działa lokalnie
Fantastycznie działasz, mocno wierzę, że zajdziesz daleko, bo takich ludzi jak Ty bardzo potrzeba w regionie. Powodzenia młody człowieku :)
Jagoda
15:34, 2024-11-25