Wiadomości

Zamknij

Dodaj komentarz

Ekspert: bez danych o liczebności niedźwiedzi decyzje podejmujemy po omacku

PAP 05:11, 07.05.2026 Aktualizacja: 05:22, 07.05.2026
Skomentuj Ekspert: bez danych o liczebności niedźwiedzi decyzje podejmujemy po omacku

Śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Rejonową w Sanoku po śmierci 58-letniej kobiety w Bieszczadach ponownie kieruje uwagę na relacje ludzi z dużymi drapieżnikami. Jak podkreślił w rozmowie z PAP Rafał Rzepkowski, starszy specjalista ds. ochrony gatunków WWF Polska, problem nie wynika z „agresji” zwierząt, lecz przede wszystkim z braku spójnych działań zapobiegawczych.

 

– Chodzi o to, żeby były stworzone w Polsce rozwiązania systemowe i zabezpieczone środki finansowe na działania prewencyjne – zaznaczył.

 

Ekspert wskazał, że w wielu krajach europejskich rolnicy mogą korzystać z funduszy unijnych na zabezpieczenia przed drapieżnikami, np. ogrodzenia elektryczne. Polska – mimo takiej możliwości – nie wykorzystuje w pełni tych instrumentów.

 

– Te pieniądze są, tylko po prostu są wykorzystywane na inne cele – powiedział.

 

Jak dodał, obecny system w Polsce opiera się w dużej mierze na ograniczonych środkach dostępnych dla Regionalnych Dyrekcji Ochrony Środowiska oraz wsparciu organizacji pozarządowych. WWF Polska od lat finansuje i przekazuje zabezpieczenia techniczne.

 

– Dotychczas przekazaliśmy już około 600 ogrodzeń elektrycznych. Tylko w tym roku to 42 ogrodzenia wilcze i 20 antyniedźwiedziowych – wskazał.

 

Zdaniem Rzepkowskiego podobna sytuacja dotyczy gospodarki odpadami, która ma kluczowe znaczenie dla ograniczania konfliktów na linii drapieżnik - człowiek.

 

– Niedźwiedzie wchodzą do miejscowości, bo szukają jedzenia. A niezabezpieczone odpowiednio odpady są dla nich bardzo łatwym źródłem pokarmu – podkreślił.

 

Fundacja od kilkunastu lat przekazuje tzw. kontenery niedźwiedzioodporne. Dotychczas do gmin – głównie w Bieszczadach – trafiło ok. 150 takich pojemników.

 

– Mamy potwierdzenia, że te kontenery rzeczywiście nie są forsowane przez niedźwiedzie – zaznaczył.

 

Obecnie WWF testuje także nowe rozwiązania, m.in. duże kontenery o pojemności 1100 litrów oraz specjalne zamykane skrzynie na worki z odpadami.

 

– Chodzi o to, żeby śmieci były poza zasięgiem niedźwiedzi. To jest absolutnie kluczowe – dodał.

 

Ekspert zwrócił uwagę, że nawet eliminacja problematycznych osobników nie rozwiązuje problemu, jeśli nie usunie się przyczyny konfliktu.

 

– Jeżeli wyeliminujemy jednego niedźwiedzia, a odpady nadal będą dostępne, to za chwilę pojawi się kolejny zwierzak – zaznaczył.

 

Rzepkowski podkreślił również znaczenie badań naukowych i systematycznego monitoringu populacji, wskazując, że bez nich zarządzanie dużymi drapieżnikami opiera się bardziej na intuicji niż na faktach.

 

– Bez środków na monitoring nie będziemy mieć pełnych danych. A bez danych łatwo o spekulacje i wydumane opinie, że niedźwiedzi jest za dużo – powiedział.

 

Jak zaznaczył, dziś w Polsce wciąż brakuje spójnego, cyklicznego systemu zbierania danych o liczebności i strukturze populacji, co utrudnia podejmowanie racjonalnych decyzji – zarówno w zakresie ochrony gatunku, jak i reagowania na sytuacje konfliktowe. W efekcie w debacie publicznej pojawiają się bardzo rozbieżne liczby, często niemające oparcia w badaniach naukowych, co dodatkowo podsyca napięcia społeczne.

 

Ekspert zwrócił uwagę, że kluczowe znaczenie mają badania genetyczne, które pozwalają identyfikować konkretne osobniki i unikać podwójnego liczenia tych samych zwierząt w różnych regionach.

 

– Przyroda nie zna granic, a niedźwiedź może w krótkim czasie pokonywać bardzo duże odległości – wskazał, podkreślając, że populacja karpacka ma charakter transgraniczny i obejmuje Polskę, Słowację oraz Ukrainę.

 

Dlatego – jak dodał – monitoring powinien być prowadzony w skali całych Karpat i we współpracy międzynarodowej, podobnie jak ma to miejsce w Tatrach, gdzie wspólne badania polsko-słowackie pozwoliły uzyskać najbardziej wiarygodne dane o liczebności niedźwiedzi.

 

Rzepkowski zwrócił także uwagę na rolę telemetrii, czyli obroży GPS zakładanych wybranym osobnikom.

 

– To pozwala nie tylko śledzić, gdzie niedźwiedź się pojawia, ale też identyfikować miejsca problemowe, np. dzikie wysypiska czy niezabezpieczone odpady – wyjaśnił.

 

Jak podkreślił, dane telemetryczne mają szczególne znaczenie w przypadku tzw. osobników zhabituowanych, czyli takich, które przyzwyczaiły się do obecności człowieka i korzystania z łatwego pokarmu. Dzięki nim można odtworzyć „mapę nawyków” zwierzęcia – sprawdzić, czy porusza się między konkretnymi punktami, takimi jak wysypiska, karmowiska czy nieodpowiednio zabezpieczone posesje.

 

– To daje możliwość działania z wyprzedzeniem – nie tylko reagowania, ale przede wszystkim zapobiegania – zaznaczył.

 

Ekspert podkreślił, że bez inwestycji w badania – zarówno genetyczne, jak i telemetryczne – państwo będzie działać po omacku, a decyzje dotyczące zarządzania populacją mogą być podejmowane pod wpływem presji społecznej, a nie rzetelnych danych. Jego zdaniem działania interwencyjne powinny iść w parze z profilaktyką.

 

– Nie chodzi tylko o płoszenie, ale o identyfikowanie przyczyn i zapobieganie kolejnym niepożądanym sytuacjom – zaznaczył.

 

Rzepkowski podkreślił, że ważna jest także edukacja ludzi korzystających z terenów leśnych.

 

– Najgorsze, co możemy zrobić, to zaskoczyć niedźwiedzia z bliska. Dlatego nie schodźmy ze szlaków, nie wchodźmy w gęste zarośla i starajmy się być słyszalni – wskazał.

 

Na zakończenie ekspert zaapelował o zmianę podejścia do problemu.

 

– Starajmy się wzmacniać rozwiązania prewencyjne, systemowe i szeroko dostępne. To jest klucz – podkreślił.

 

Senacka Komisja Klimatu i Środowiska we wtorek przyjęła z poprawkami nowelizację ustawy o ochronie przyrody dotyczącą płoszenia niektórych dzikich zwierząt przy użyciu amunicji niepenetracyjnej. Zaproponowała, by nie karać za ewentualne zabicie zwierzęcia, np. gdy wynika to z konieczności.

 

Autorzy projektu ustawy, posłowie Polski 2050, podali w uzasadnieniu, że w związku ze wzrastającą populacją niedźwiedzia brunatnego w Bieszczadach coraz częściej zwierzęta te pojawiają się wśród zabudowań, gdzie szukają pokarmu. Wskazali, że niedźwiedzie łatwo przyzwyczajają się do miejsca i sposobu zdobywania pokarmu, dlatego konieczne jest wyrobienie w nich niechęci do zbliżania się do domów w celu poszukiwania pożywienia.

 

Jak dodano, wiele gmin sygnalizuje, że brakuje odpowiednio przeszkolonych i wyposażonych w sprzęt osób, które mogłyby odstraszać tak duże i niebezpieczne zwierzęta jak niedźwiedzie i żubry. Zwrócono uwagę, że z badań przeprowadzonych w Puszczy Białowieskiej wynika, że w zdecydowanej części przypadków żubry uciekają przed człowiekiem, a głównymi przyczynami ich ataków było zbyt bliskie podejście lub celowe, nieumiejętne płoszenie.

 

Mira Suchodolska (PAP)

 

mir/ kj/ joz/

(PAP)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu myszkow365.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%