PAP: Minął rok, odkąd objęła pani stery w Muzeum Getta Warszawskiego. W jakim kierunku rozwija się instytucja?
Katarzyna Person: Muzeum działa dwutorowo. Po pierwsze, przygotowujemy się do udostępnienia naszej głównej siedziby jesienią 2027 r. W ciągu ostatniego roku powstały nowe obiekty – budynek techniczny oraz administracyjny. Równolegle trwają intensywne prace konserwatorskie przy budynkach zabytkowych: dawnym Szpitalu Bersohnów i Baumanów oraz przy pawilonie okulistyki. Bardzo mocno koncentrujemy się także na wystawie stałej – rozpoczął się już montaż scenografii, w tym wielkogabarytowych elementów. Prowadzimy też działania związane z przygotowaniem ekspozycji.
Drugim obszarem są prace prowadzone na stanowisku archeologicznym przy dawnej ulicy Miłej 18, w sąsiedztwie tzw. bunkra Anielewicza. Powołaliśmy interdyscyplinarny zespół ds. trwałego upamiętnienia Miłej - opracowuje on założenia do konkursu, który – mam nadzieję – odbędzie się w niedalekiej przyszłości i pozwoli na godne zagospodarowanie przestrzeni. Rozpoczynamy tam kolejne etapy badań archeologicznych. Podobnie jak w ubiegłym roku teren przy Miłej będzie dostępny dla zwiedzających od czerwca do końca października. 19 kwietnia otworzymy wystawę plenerową „Stan rzeczy”, która opowiada o losach Żydów w getcie warszawskim przez historię konkretnych obiektów odnalezionych podczas wykopalisk. To niezwykle poruszająca ekspozycja, będąca elementem szerszego programu edukacyjnego i publicznego, który realizujemy w tym miejscu.
Program publiczny to zresztą obszar, który udało nam się znacząco rozwinąć. Jednym z projektów będzie festiwal Ostańce organizowany jesienią wspólnie z partnerami z dzielnicy Wola. Wydarzenie to poświęcone będzie materialnym śladom getta przetrwałym w tkance miejskiej. Od początku był to kierunek, w którym chciałam podążać – skupienie się na upamiętnieniu ostatnich pozostałości getta i budowanie wokół nich działań edukacyjnych. Czujemy w tym zakresie szczególną odpowiedzialność, ponieważ sam budynek naszego muzeum – dawny szpital – jest jednym z najważniejszych świadków tamtej historii. Fakt, że to właśnie tutaj znajduje się nasza siedziba, obliguje nas do opieki nad innymi materialnymi i niematerialnymi świadectwami przeszłości.
PAP: Czy jest coś, czego mimo planów nie udało się zrobić?
K.P.: Wydaje mi się, że nie. Podejmujemy ogrom działań inwestycyjnych, budowlanych, publicznych i edukacyjnych, właściwie nie byłoby już miejsca na nic więcej. Muzeum rozwija się dynamicznie, nasz zespół się powiększa. Stajemy się instytucją coraz silniej osadzoną w obiegu międzynarodowym, co potwierdzają partnerstwa z tak prestiżowymi podmiotami jak Imperial War Museums. Coraz ściślej współpracujemy również z organizacjami miejskimi.
PAP: Na jakim etapie jest adaptacja dawnego Szpitala Bersohnów i Baumanów?
K.P.: Harmonogram zakładający otwarcie w 2027 r. jest aktualny. Obecnie kluczowe są prace konserwatorskie przy elewacjach zabytkowych budynków szpitala i pawilonu okulistyki. Zamontowano już pierwsze okna i drzwi, a na dachach pojawiły się częściowe pokrycia. Równolegle prowadzone są prace wykończeniowe oraz instalacyjne, a kolejne przestrzenie są sukcesywnie przygotowywane do następnych etapów realizacji inwestycji.
PAP: Jakie są największe wyzwania przy renowacji tak specyficznego obiektu zabytkowego?
K.P.: Budynek jest w znacznie gorszym stanie technicznym, niż początkowo zakładaliśmy, co postawiło przed nami wiele wyzwań konserwatorskich. Po wojnie obiekt przechodził liczne modernizacje. Naszym priorytetem jest przywrócenie mu wyglądu przedwojennego, co wymagało żmudnego oddzielenia elementów wtórnych, dobudowanych w ramach późniejszych adaptacji, od oryginalnej tkanki, która jest dla nas najcenniejsza.
Osobnym wyzwaniem jest samo tworzenie nowoczesnej ekspozycji w przestrzeni dawnego szpitala. Musimy pogodzić wymogi konserwatorskie z potrzebami współczesnego widza, w tym z rygorystycznymi standardami dostępności dla osób ze szczególnymi potrzebami. To proces, z którym mierzymy się na co dzień.
PAP: Jaką strukturę narracyjną przyjmie wasza wystawa stała i wokół jakich głównych osi tematycznych zostanie zbudowana? Na jakie aspekty życia w getcie zamierzacie położyć szczególny nacisk?
K.P.: Wystawa stała to dziewięć galerii opowiadających historię warszawskich Żydów od końca XIX w. do okresu bezpośrednio powojennego. Naszym celem jest opisanie możliwie kompletnej historii Zagłady w Warszawie, ważne jest więc dotarcie do jak największej liczby głosów, a więc też tych, które zazwyczaj pozostają poza główną narracją: kobiet, dzieci, osób najuboższych oraz osób cywilnych w powstaniu w getcie warszawskim. Tylko w ten sposób jesteśmy w stanie odtworzyć złożoność doświadczenia getta warszawskiego. Co istotne, historia getta opisana zostanie w szerszym kontekście polityki nazistowskiej na okupowanych ziemiach polskich, w tym w odniesieniu do sytuacji po drugiej stronie muru. To też jest konieczne dla zrozumienia procesów zachodzących w getcie warszawskim i tego, jak odbierały je jego ofiary.
PAP: Budynek dawnego Szpitala Bersohnów i Baumanów jest świadkiem historii. W jaki sposób chcecie wykorzystać zabytkową tkankę obiektu?
K.P.: To, że muzeum powstaje w tak niezwykłym budynku, jednym z niewielu pozostałych w Warszawie świadków getta warszawskiego, to dla nas ogromne zobowiązanie. Staramy się najpełniej, jak to możliwe, połączyć treść wystawy z zachowaniem świadomości, w jak ważnym miejscu się znajduje. Pozostawiamy możliwie dużo elementów wystroju wnętrza, świadectw historii getta, takich jak zabytkowa klatka schodowa czy kafle z posadzek dawnego szpitala, które znajdą się w przestrzeniach wystawy.
PAP: Jak pozycjonujecie wystawę stałą na tle innych polskich instytucji upamiętniających historię Żydów?
K.P.: Ze względu na wyjątkowość budynku, w którym się znajdujemy, nasze muzeum będzie bardzo silnie związane z Warszawą. Prócz głównej części poświęconej okupacji i gettu opowiadamy również o okresie przedwojennym - od 1878 r., gdy otwarto Szpital Bersohnów i Baumanów, a Warszawa ustępowała jedynie Nowemu Jorkowi pod względem liczebności społeczności żydowskiej na świecie. Zależy nam również na pokazaniu na wystawach i w działalności programowej, że choć większość Żydów, w tym Żydów warszawskich, została zamordowana w trakcie Zagłady, życie żydowskie w Polsce i samej w Warszawie trwa.
PAP: Jakie światowe wzorce muzealnictwa są dla was głównym punktem odniesienia przy projektowaniu przestrzeni?
K.P.: W Muzeum Getta Warszawskiego oczywiście czerpiemy z doświadczeń innych instytucji mieszczących się w przestrzeniach bezpośrednio czy pośrednio związanych z Zagładą. Te miejsca wymagają szczególnej wrażliwości wystawienniczej, mają też często obostrzenia związane z dostępem. Współpracując z partnerami z Polski i zagranicy, widzimy, jak bardzo zmieniły się potrzeby odbiorców i oczekiwania wobec wystaw, choćby dotyczące multimediów, kiedyś popularnych w wystawiennictwie. Ciekawe i inspirujące się dla nas takie projekty, jak nowa wystawa w Sobiborze, otwierana etapami wystawa stała w Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau, ale też choćby przebudowane ostatnio Jewish Museum w Nowym Jorku, które poprzez sztukę opowiada o historii Żydów w XIX i XX w., w tym o Zagładzie. To bliskie nam podejście – sztuka współczesna to jeden z kluczowych elementów naszej kolekcji i będzie można ją zobaczyć na naszej wystawie stałej.
PAP: W lutym ogłosiliście zacieśnienie współpracy z brytyjskim Imperial War Museums.
K.P.: Nasze instytucje będą wspólnie wypracowywać treści programów edukacyjnych i wystaw, razem będziemy prowadzić zaawansowane badania nad Zagładą i oporem Żydów. Część działań realizujemy w ramach programu FEnIKS 2021–2027. Ta współpraca to wyraz wspólnego zaangażowania w pielęgnowanie pamięci oraz ułatwianie dostępu do rzetelnej wiedzy poprzez projekty cyfrowe i kulturalne.
Imperial War Museums ma ogromne doświadczenie w prezentowaniu trudnej tematyki historycznej, która znajdzie się również na naszej wystawie stałej. Korzystamy z ich wiedzy eksperckiej w wielu obszarach: od budowania relacji z nową, młodą publicznością, po sposoby prezentacji sztuki reagującej na doświadczenie Holokaustu. IWM dysponuje znakomitą kolekcją w tym zakresie.
Niezwykle istotna jest dla nas również kwestia nowoczesnych technologii. Ich wykorzystanie w edukacji o Zagładzie to wielkie wyzwanie etyczne i techniczne. Uczymy się tego nie tylko od Imperial War Museums, ale także od Domu Anny Frank w Amsterdamie oraz Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau. Planujemy organizację seminarium, podczas którego przedstawiciele tych instytucji spotkają się u nas, by wymienić się doświadczeniami i wspólnie wyznaczyć granice stosowania nowych technologii w narracji o Zagładzie.
PAP: Czy napięta sytuacja w Izraelu i na Bliskim Wschodzie wpływa na codzienne funkcjonowanie muzeum, współpracę z tamtejszymi instytucjami?
K.P.: Bez wątpienia utrudnia to nasze bieżące funkcjonowanie oraz współpracę, szczególnie na poziomie czysto logistycznym i technicznym. Realizacja wizyt studyjnych jest obecnie niemożliwa i najprawdopodobniej stan ten utrzyma się w najbliższym czasie. Jednocześnie jednak nie możemy pozwolić, by zmieniająca się sytuacja międzynarodowa wpływała na to, jak przedstawiamy powierzoną nam historię. Jesteśmy muzeum historycznym i tej misji pozostajemy wierni. Naszym priorytetem jest przekazywanie rzetelnej wiedzy o dziejach getta warszawskiego.
PAP: Jaką funkcję powinny pełnić muzea w budowaniu dialogu polsko-żydowskiego w tak skomplikowanych momentach politycznych i społecznych?
K.P.: Największą wartością muzeów jest upowszechnianie prawdy historycznej. W dobie wszechobecnej dezinformacji i ogromnej liczby fałszywych przekazów krążących w mediach istnienie instytucji, która pokazuje fakty i ułatwia do nich dostęp – zarówno poprzez wystawę stałą, jak i w przestrzeni wirtualnej – jest kluczowe. Muzeum ma być miejscem, które sprzyja dialogowi i merytorycznej rozmowie o przeszłości. Chcemy umożliwić odbiorcom dogłębne poznanie historii getta warszawskiego, Zagłady, a także dziejów samej Warszawy – zarówno tej przedwojennej, jak i wojennej. To jest najważniejsza „cegiełka”, jaką możemy dołożyć do budowania wzajemnego zrozumienia.
PAP: Jakie są wasze plany wystawiennicze na ten rok?
K.P.: Naszym absolutnym priorytetem jest przygotowanie wystawy stałej. Do otwarcia muzeum pozostało półtora roku, więc wszystkie siły i zasoby kierujemy właśnie na ten cel. Z tego względu w bieżącym roku organizujemy mniej wystaw czasowych w przestrzeni miejskiej. Jedyną dużą ekspozycją plenerową będzie wspomniana już wystawa „Stan rzeczy” przy stanowisku archeologicznym „Miła 18”.
Zaplanowaliśmy też działania edukacyjne i kulturalne, m.in. serię pokazów filmu dokumentalnego „Wnuczka Naczelnej” w reżyserii Maszy Makarowej. Dokument przybliża postać Ewy Heller-Ekblad, psychoanalityczki mieszkającej w Szwecji, która jako dziecko została ocalona z getta. W filmie bohaterka powraca do miejsc swojego dzieciństwa i na podstawie „okruchów pamięci” oraz niepełnych przekazów rekonstruuje losy swojej rodziny. Próbuje przy tym zrozumieć heroiczną decyzję swojej babci, dr Anny Braude-Hellerowej.
Dr Braude-Hellerowa była związana ze Szpitalem Bersohnów i Baumanów od 1914 r. To dzięki jej determinacji w 1930 r. placówka została ponownie otwarta, a ona sama dwa lata wcześniej objęła tam funkcję lekarza naczelnego. Pozostała ze swoimi pacjentami i personelem do samego końca; zginęła prawdopodobnie podczas powstania w getcie warszawskim. Jej wybór, by nie opuszczać powierzonych jej opiece dzieci, miał ogromny wpływ na losy jej najbliższych, w tym wnuczek – Ewy Heller-Ekblad i Anny May Heller.
PAP: A najważniejsze cele na najbliższy czas?
K.P.: Wszystkie nasze działania są obecnie podporządkowane jednemu: udostępnieniu Muzeum Getta Warszawskiego zwiedzającym w wyznaczonym terminie.
Rozmawiała Katarzyna Krzykowska (PAP)
ksi/ miś/
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu myszkow365.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Rekordowy budżet na 2026 rok. Miasto i Gmina Żarki
8 mln długu jest się czy chwalić.
Bbb
22:46, 2025-12-24
Ostrzeżenie pierwszego stopnia dla miejscowości Myszków
alert typu: ALERT PIERWSZEGO STOPNIA!!! w nocy bedzie ciemno
mefiu
22:25, 2025-05-02
Barbara Nowacka: pielęgnowanie pamięci o Holokauście je
katastrofa
katastrofa
00:10, 2025-01-28
Paweł Bacior – Młodzieżowy Radny, który działa lokalnie
Fantastycznie działasz, mocno wierzę, że zajdziesz daleko, bo takich ludzi jak Ty bardzo potrzeba w regionie. Powodzenia młody człowieku :)
Jagoda
15:34, 2024-11-25