Wiadomości

Zamknij

Dodaj komentarz

Paweł Rabiej, koordynator „Diagnozy Młodzieży 2026”: młodzi chcą spokoju, sensu i relacji (wywiad)

PAP 06:36, 20.03.2026
Skomentuj Paweł Rabiej, koordynator „Diagnozy Młodzieży 2026”: młodzi chcą spokoju, sensu i

MEN pracuje nad Krajową Strategią Młodzieżową, w której mają zostać wykorzystane wnioski i rekomendacje z „Diagnozy Młodzieży 2026”. Opracowany przez Polskie Towarzystwo Polityki Społecznej dokument resort zaprezentował w ub. tygodniu. Przygotowanie strategii ma się odbyć we współpracy z młodzieżą. - Nic o nich bez nich. I to powinno nam przyświecać przez najbliższe miesiące pracy - powiedziała przy okazji prezentacji „Diagnozy” ministra edukacji Barbara Nowacka.

 

Polska Agencja Prasowa rozmawia z koordynatorem „Diagnozy Młodzieży 2026”, badaczem, wykładowcą Uczelni Korczaka Pawłem Rabiejem.

 

PAP: Rozpoczęły się konsultacje z młodzieżą poprzedzające stworzenie strategii młodzieżowej. Co wydarzyło się w minioną w środę w Olsztynku?

 

Paweł Rabiej: To był pierwszy krok w bardzo szerokim procesie dialogu z młodzieżą. Po etapie diagnozy – mam tu na myśli badanie „Diagnoza Młodzieży 2026” – rekomendowaliśmy MEN, by przed opracowaniem strategii po prostu młodych ludzi wysłuchać. Spotkanie w Olsztynku było pierwszą debatą – młodzież pracowała w grupach, a następnie przedstawiała swoje wnioski. To początek procesu, który potrwa kilka miesięcy.

 

PAP: Na czym dokładnie ma polegać ten proces?

 

P.R.: Można go opisać jako trzy etapy: diagnoza, dialog i działanie. Diagnoza już powstała. Teraz trwa dialog – bardzo szeroki, otwarty, prowadzony m.in. przez Fundację Civis Polonus i Fundację PZU. W całej Polsce odbędzie się wiele spotkań, każda grupa młodych ludzi może zorganizować własne spotkanie i zgłosić wnioski. To coś nowego w Polsce – tak szerokie oddanie głosu młodym.

 

PAP: Jakie problemy wybrzmiały już na pierwszym spotkaniu?

 

P.R.: Bardzo wyraźnie pojawiły się kwestie stresu szkolnego i wykluczenia komunikacyjnego. Dla młodych z mniejszych miejscowości dojazd do większych ośrodków czy dostęp do kultury to realna bariera. To wpływa na ich relacje społeczne i rozwój. Silne jest też poczucie lęku i braku bezpieczeństwa.

 

PAP: Wcześniej prowadzili państwo badania fokusowe. Co było najbardziej uderzające w wypowiedziach młodych?

 

P.R.: Skala lęku i samotności. Zaczynaliśmy od przekonania, że młodzież – szczególnie w dużych miastach – żyje raczej spokojnie. Tymczasem usłyszeliśmy o ogromnym przeciążeniu, obawach o przyszłość, o pracę, o relacje. Nawet 15-latkowie zastanawiają się, czy znajdą partnera i stabilność w życiu.

 

PAP: Skąd bierze się ten lęk?

 

P.R.: Częściowo to efekt świata – wojny, niepewności. Ale też, co bardzo ważne, jest to międzypokoleniowy transfer lęku. Rodzice, którzy sami doświadczyli niestabilności, przekazują swoje obawy dzieciom. Jednocześnie często nie mają dla nich czasu – są zapracowani, skupieni na obowiązkach. To powoduje, że młodzi zostają sami ze swoimi emocjami.

 

PAP: Młodzi mówią też o braku czasu.

 

P.R.: Tak, i to bardzo mocno. Ich życie jest zaplanowane od rana do wieczora – szkoła, zajęcia dodatkowe, rozwijanie kompetencji. Paradoks polega na tym, że przy tym wszystkim brakuje czasu na zwykłą rozmowę i bycie razem.

 

PAP: Czyli dzieciństwo bez spontaniczności?

 

P.R.: W dużej mierze tak. I oni to widzą. Mówią wprost: nie chcemy żyć tak jak nasi rodzice – w ciągłym biegu, przemęczeniu i braku czasu dla bliskich. To pokolenie nie chce „wyścigu szczurów”. Chce spokoju, relacji i dobrostanu psychicznego.

 

PAP: Dużo mówi się o ich samotności.

 

P.R.: To jeden z najbardziej przejmujących wątków. Relacji jest mniej. Młodzi mówią wprost: rodzice nie są pierwszym wyborem, kiedy chcą się czymś podzielić. Jednocześnie doświadczają przemocy rówieśniczej, także w internecie, co potęguje poczucie izolacji.

 

Coraz wyraźniej widać też inny, bardzo niepokojący trend – trudności w budowaniu bliskich relacji. Ponad połowa młodych dorosłych nie jest w żadnym związku, a znaczna część nie miała w ostatnim roku żadnych relacji intymnych. To pokazuje skalę wycofania i lęku przed bliskością, ale też bariery – ekonomiczne, mieszkaniowe i emocjonalne – które utrudniają wejście w dorosłe życie.

 

PAP: Nawet w sztucznej inteligencji szukają wsparcia?

 

P.R.: Tak. Mieliśmy przykład dziewczynki, która nazwała czat GPT imieniem zmarłej babci, Henryki, i traktowała go jak powiernika. To pokazuje, jak silna jest potrzeba bliskości i jak często nie znajduje ona zaspokojenia w relacjach rodzinnych.

 

PAP: Jak młodzi postrzegają samych siebie?

 

P.R.: Bardzo ciekawie. Nie zgadzają się z etykietą „płatków śniegu”. Uważają, że są odporni, ale jednocześnie bardzo świadomi swoich emocji. I rzeczywiście – to może być jedno z najbardziej emocjonalnie dojrzałych pokoleń.

 

Podkreślają też bardzo wyraźnie, że ich wrażliwość nie jest słabością, tylko ich największą siłą. Mówią wprost: świat, który stworzyły starsze pokolenia, był zbyt twardy, oparty na presji i rywalizacji. Oni nie chcą tego powielać. Traktują wrażliwość jako swoją supermoc – coś, co pozwala im budować lepsze relacje i żyć bardziej świadomie.

 

To jest też wyraźny kontrast wobec doświadczenia ich rodziców – pokolenia, które często było przepracowane i zapłaciło za to cenę w relacjach. Młodzi widzą to i mówią jasno: chcemy żyć inaczej – spokojniej, bardziej autentycznie i z większą uważnością.

 

PAP: A ich podejście do pracy?

 

P.R.: Szukają sensu i dobrego wynagrodzenia. Chcą być traktowani poważnie i mieć wpływ. Jeśli tego nie znajdują – odchodzą. To nie tyle roszczeniowość, ile próba stawiania granic i szukania jakości życia.

 

PAP: Czy poradzą sobie w dorosłości?

 

P.R.: Myślę, że tak. 70 proc. z nich wierzy, że sobie poradzi. To nie jest pokolenie buntu, tylko pokolenie dystansu. Oni nie chcą walczyć ze światem – chcą żyć na własnych zasadach.

 

PAP: Co ta diagnoza zmienia i jakie działania są dziś najpilniejsze?

 

P.R.: To bardzo ważny punkt wyjścia, bo wcześniej młodzież była pomijana w politykach publicznych. Dziś widzimy jasno skalę problemów: przeciążenie, samotność, przemoc, negatywny wpływ środowiska cyfrowego, trudności w usamodzielnieniu się.

 

Najpilniejsze jest wsparcie zdrowia psychicznego, zmniejszenie przemocy rówieśniczej, pomoc w wejściu w dorosłość – szczególnie mieszkaniowo i zawodowo – oraz odbudowa relacji, także w rodzinach. Bez większej obecności i uważności rodziców trudno będzie poprawić dobrostan młodych.

 

PAP: Co dalej, po zakończeniu konsultacji?

 

P.R.: Po etapie diagnozy i dialogu przychodzi najważniejszy moment, czyli działanie. Zebrane wnioski zostaną wykorzystane do przygotowania strategii młodzieżowej państwa – dokumentu, który ma realnie przełożyć się na polityki publiczne dotyczące młodych ludzi.

 

Za ten proces odpowiada Ministerstwo Edukacji Narodowej, które koordynuje prace nad strategią we współpracy z ekspertami, organizacjami społecznymi i przedstawicielami młodzieży. Musimy wszyscy dopilnować, by ta strategia odpowiadała na najważniejsze potrzeby młodzieży.

 

Bo jeśli po diagnozie i dialogu nie przyjdzie realne działanie, młodzi bardzo szybko uznają, że znów nikt ich nie wysłuchał. A to moment, w którym państwo musi pokazać, że traktuje to pokolenie poważnie – nie deklaracjami, tylko zmianą.

 

Rozmawiała: Mira Suchodolska (PAP)

 

mir/ akar/

(PAP)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu myszkow365.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%