Polska Agencja Prasowa: Czy budowa pierwszej w Polsce elektrowni jądrowej przebiega zgodnie z harmonogramem?
Marek Woszczyk: Projektom infrastrukturalnym zawsze towarzyszy szereg ryzyk, którymi trzeba aktywnie zarządzać. Obecnie trzymamy się harmonogramu. Pierwszym ważnym krokiem będzie położenie tzw. First Nuclear Concrete (FNC) – pierwszego betonu jądrowego, który jest planowany na grudzień 2028 roku. To symboliczny moment rozpoczęcia budowy elektrowni jądrowej.
PAP: Skoro projekt wiąże się z ryzykiem, to jakie są największe wyzwania w jego realizacji?
M.W.: Największe dotyczą harmonogramu – opóźnienia generują największe konsekwencje finansowe dla projektu, mogące sięgać nawet miliardów złotych. Podobnie ma się rzecz z ryzykami projektowo-technicznymi. Mniej krytyczne – ale tylko relatywnie - są ryzyka finansowo-ekonomiczne czy ryzyka prawno-regulacyjne, choć i nimi również oczywiście zarządzamy w trybie ciągłym. Opracowujemy scenariusze minimalizowania ryzyk każdego typu oraz plany „B” na wypadek niespodziewanych zdarzeń, jak np. natrafienia na obiekt archeologiczny na placu budowy.
PAP: Ile osób będzie potrzebnych do budowy elektrowni w gminie Choczewo i jakich specjalistów szukacie?
M.W.: W trakcie budowy potrzebne będzie całe spektrum zawodów, w tym wiele technicznych, takich jak zbrojarze, spawacze, betoniarze, operatorzy ciężkiego sprzętu budowlanego, kotlarze, monterzy konstrukcji stalowych, inżynierowie budownictwa, elektrycy czy cieśle.
Niektóre kompetencje wymagają certyfikatów jakościowych, bo standardy w energetyce jądrowej są zdecydowanie wyższe niż w konwencjonalnej. Całe szkolnictwo zawodowe w Polsce wymaga rewitalizacji, a my chcemy ten proces wspomagać, by wykorzystać krajowy potencjał kadrowy.
W szczycie prac budowlanych – który potrwa 3–4 lata w ciągu ok. 10-letniego okresu budowy – przewidujemy zatrudnienie ok. 10 tys. osób. Spośród nich, przykładowo, samych spawaczy na budowie będzie potrzeba kilkuset. Osoby o wymaganych uprawnieniach, które zdobędą praktyczne doświadczenie na budowie w Choczewie, będą mogły potem też z powodzeniem pracować przy budowie innych elektrowni jądrowych, nie tylko w technologii AP1000 (reaktory AP1000 opracowane przez firmę Westinghouse Electric Company).
PAP: Później będzie etap eksploatacji. Czy zamierzacie współpracować z pomorskimi uczelniami?
M.W.: W regionie jest kilka ośrodków akademickich i wspólnie z nimi chcielibyśmy stworzyć na Pomorzu rodzaj centrum kompetencji jądrowych - wyspecjalizowaną platformę współpracy, która skupiałaby wiedzę, ekspertów, infrastrukturę badawczo-rozwojową oraz programy szkoleniowe niezbędne do rozwoju i bezpiecznej eksploatacji energetyki jądrowej. Natomiast co do organizacyjno-prawnej formuły realizacji samej funkcji operatorskiej, nie została podjęta jeszcze decyzja, czy będzie to bezpośrednio spółka Polskie Elektrownie Jądrowe, czy też będzie to spółka zależna. Jest jeszcze na to czas. Na pewno operatorami elektrowni na Pomorzu będą Polacy. Do uruchomienia pierwszego bloku mamy jeszcze 10 lat, co jest wystarczającym czasem na przygotowanie odpowiedniej kadry. Współpraca ze szkolnictwem wyższym będzie tutaj nieodzowna.
PAP: Dlaczego współpraca z uczelniami jest niezbędna?
M.W.: Energetyka jądrowa w Polsce powinna bazować na rodzimych kompetencjach. To element budowania „local content”. Projekt jądrowy w Polsce przez lata pozostawał w sferze planów po zatrzymaniu projektu żarnowieckiego. Dzisiaj przystępujemy do jego realizacji w gminie Choczewo. Elektrownia jądrowa wzmocni stabilność krajowego systemu elektroenergetycznego i będzie źródłem czystej energii.
Budując elektrownię na Pomorzu naturalnym jest tworzenie tam centrum kompetencji. W żaden sposób nie koliduje to oczywiście z naszą współpracą z ośrodkami naukowymi w innych częściach kraju, rzecz w tym, by wykorzystywać potencjał lokalizacji elektrowni. Projekt choczewski jest sposobnością do „odrodzenia” i rozwoju kompetencji w zakresie energetyki jądrowej w północnej części Polski.
PAP: Czy elektrownia jest bezpieczna? Jaki będzie jej wpływ na środowisko oraz mieszkańców regionu?
M.W.: Na koniec marca br. planujemy złożenie wniosku o zezwolenie na budowę obiektu jądrowego. Postępowanie prowadzi Państwowa Agencja Atomistyki i obejmuje ono ocenę projektu, raportu bezpieczeństwa oraz kontrole i może trwać do dwóch lat.
Technologia AP1000 od Westinghouse jest wyposażona w pasywne systemy bezpieczeństwa, które całkowicie eliminują ryzyko zdarzeń radiacyjnych, znanych w Polsce najbardziej z wypadku w Czarnobylu. Mieszkańcy biorący udział w spotkaniach informacyjnych, jak to postrzegamy, nie mają większych wątpliwości co do bezpieczeństwa technologii. Elektrownia będzie pracować z otwartym układem chłodzenia, wykorzystującym wodę morską, bez chłodni kominowych typowych dla elektrowni w głębi lądu, a jej wpływ na krajobraz i środowisko z założenia musi być zminimalizowany.
Dodatkowo uwzględniliśmy propozycje zmian w przebiegach tras pieszych i rowerowych, takich jak EuroVelo, w pobliżu inwestycji. Zostaną poprawione i poprowadzone tak, aby zapewnić bezpieczeństwo rowerzystów i pieszych. Obiekt będzie z pewnością w przyszłości pełnić także funkcję edukacyjną, z zachowaniem zasad bezpieczeństwa. Doświadczenia innych krajów, w których elektrownie jądrowe położone są w miejscach atrakcyjnych turystycznie, pokazują, że takie obiekty mogą stanowić lokalną atrakcję turystyczną.
PAP: Co z finansowaniem projektu? Czy jest ono zagrożone?
M.W.: Zdecydowanie nie jest zagrożone. Wręcz przeciwnie. W specustawie atomowej zapisano ok. 60 mld zł na budowę elektrowni, które będą sukcesywnie przekazywane ze Skarbu Państwa. W grudniu ubiegłego roku, po rekordowo krótkim czasie, bo niespełna 12 miesięcy od złożenia wniosku do Komisji Europejskiej w sprawie pomocy publicznej dla budowy elektrowni na Pomorzu, otrzymaliśmy zielone światło na jej zastosowanie. Dodatkowo otrzymaliśmy deklaracje finansowania od 11 agencji kredytów eksportowych z całego świata na ponad 100 mld zł. Dodatkowo chcemy je jeszcze uzupełnić wsparciem ze strony banków, gdyż wyraziły one duże zainteresowanie naszą inwestycją.
Proces formalny, w tym „due diligence”, czyli szczegółowa analiza i ocena naszej kondycji finansowej i zdolności organizacyjnej do realizacji projektu jądrowego, potrwa ok. dwa lata. Dopiero wtedy będzie można podpisać umowy kredytowe i podjąć finalną decyzję inwestycyjną (FID), przewidzianą na 2028 rok, jeszcze przed położeniem pierwszego betonu jądrowego.Rozmawiał Piotr Mirowicz (PAP)pm/ mmu/
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu myszkow365.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Rekordowy budżet na 2026 rok. Miasto i Gmina Żarki
8 mln długu jest się czy chwalić.
Bbb
22:46, 2025-12-24
Ostrzeżenie pierwszego stopnia dla miejscowości Myszków
alert typu: ALERT PIERWSZEGO STOPNIA!!! w nocy bedzie ciemno
mefiu
22:25, 2025-05-02
Barbara Nowacka: pielęgnowanie pamięci o Holokauście je
katastrofa
katastrofa
00:10, 2025-01-28
Paweł Bacior – Młodzieżowy Radny, który działa lokalnie
Fantastycznie działasz, mocno wierzę, że zajdziesz daleko, bo takich ludzi jak Ty bardzo potrzeba w regionie. Powodzenia młody człowieku :)
Jagoda
15:34, 2024-11-25