Zamknij

Dodaj komentarz

Przechowane.org, czyli jak pozornie niepotrzebne przedmioty stają się najcenniejszym skarbem

PAP 09:10, 05.02.2026
Skomentuj Przechowane.org, czyli jak pozornie niepotrzebne przedmioty stają się najcenniejsz

Projekt przechowane.org został zainicjowany przez interdyscyplinarny zespół badaczek związanych z Uniwersytetem Humboldtów w Berlinie i Uniwersytetem Jagiellońskim, zainteresowanych historią i pamięcią o społecznościach żydowskich polskich miasteczek. Następnie we współpracy z Muzeum POLIN stworzono platformę o tej samej nazwie. Przestrzeń ta ma łączyć osoby, które przechowują w swoich domach – bądź przypadkowo odnalazły – przedmioty należące niegdyś do polskich Żydów. Na platformie może się znaleźć każda rzecz, nawet niepozorny lub zniszczony drobiazg, który pozwoli wyobrazić sobie życie codzienne w przedwojennym żydowskim domu, warsztacie, sklepiku.

 

- Platforma przechowane.org skierowana jest do polskich użytkowników internetu, do zbieraczy, kolekcjonerów, i do wszystkich, którzy w swoich domach lub prywatnych zbiorach mają przedmioty codziennego użytku, które kiedyś należały do Żydów. W ramach akcji zbieramy dokumentację fotograficzną obiektów i ich historie. Na stronie można przesłać własnoręcznie wykonane zdjęcie i w kilku zdaniach opisać, co wiadomo o danym obiekcie - skąd pochodzi, gdzie został znaleziony, ewentualnie, do kogo należał, co wiemy na jego temat - powiedziała Waligórska.

 

Zaznaczyła, że historię można napisać zupełnie anonimowo, bez kontaktu zwrotnego, lub można zostawić swój e-mail. - To daje możliwość otrzymania informacji od naszej grupy ekspertów. Jeżeli mamy w domu przedmiot trochę tajemniczy, np. z tekstem czy inskrypcją w jidysz, hebrajskim, lub przedmiot, którego oryginalnego przeznaczenia nie znamy, nasz zespół może pomóc dowiedzieć się więcej - wyjaśniła.

 

Przekazała, że w ten sposób na przykład właściciel odręcznego listu, znalezionego podczas remontu na strychu w Iwju na Białorusi, dowiedział się, że to list rabina Menachema Mendela Josefa Zaksa, wykładowcy jesziwy w Raduniu (obecnie Białoruś), polecający swojego studenta z Wasiliszek. - Tajemniczy kawałek papieru zamienił się w konkretną historię, o konkretnych ludziach. Mamy więc nadzieję, że platforma posłuży wymianie wiedzy w obie strony. Użytkownicy podzielą się tym, co mają w swoich zbiorach, i tym co wiedzą, ale otrzymają też być może jakiś brakujący element do własnej układanki - podkreśliła.

 

Dodała, że przechowane.org to platforma crowdsourcingowa, czyli narzędzie badawcze, które może przerodzić się w kampanię społeczną i zaowocować nie tylko archiwum cyfrowym żydowskich obiektów życia codziennego, ale też wystawą. - Tę ostatnią planujemy razem z Nomadycznym Archiwum Sztetla i artystką Natalią Romik, która swoim pojazdem-wystawą na kółkach w ramach projektu odwiedzi kilka byłych sztetli, prezentując opowieść o żydowskim dziedzictwie tych miejscowości, ale też o przedmiotach znalezionych dzięki przechowane.org - zapowiedziała badaczka.

 

Wyjaśniła, że „na poziomie naukowym, chcą »odzyskać« dla badaczy przedmioty, które nie są w oczywisty sposób judaikami, często nie widać po nich, że mogły być żydowskie, brak na nich żydowskich symboli, nie są przedmiotami kultu”. - Ich żydowskość zapisana jest już jedynie w przekazie ustnym, w opowieści kogoś, kto wie skąd pochodzą. Te opowieści są dla nas najbardziej cenne - zaznaczyła.

 

Pytana o to, dlaczego dla zrozumienia losów pożydowskiego mienia tak istotne są drobne przedmioty codziennego użytku - uszkodzony świecznik, stary garnek, talerz bez kompletu, powiedziała: „Nieoczywiste judaika”, szczególnie takie, które nie mają większej wartości artystycznej czy materialnej: zniszczone, uszkodzone, zwykłe przedmioty są warte dokumentacji. Po pierwsze dlatego, że są materialnym symbolem przedwojennego życia codziennego zwykłych żydowskich rodzin z małych sztetli, które nie posiadały wiele, których życie toczyło się wokół prostych, niewyszukanych przedmiotów. Po drugie, ponieważ mogą być ostatnim materialnym śladem ich życia, ostatnią informacją, którą mamy o ich losie. I, wreszcie, ponieważ ich trajektorie opowiadają ważne historie: szukania ratunku, pomocy, ale też oportunizmu, utraty.

 

Opowiedziała też o tym, jakie najciekawsze historie przedmiotów udało się do tej pory odkryć dzięki inicjatywie. - Każdy z przedmiotów, które trafiły na przechowane.org ma fascynującą historię. Osobiście, myślę, że najpiękniejsza z nich dotyczy uszkodzonych świeczników szabasowych z Józefowa. Beverly Luchfeld, która je sfotografowała w swoim domu w New Jersey, jest dzieckiem dwojga ocalałych z Józefowa. Od dzieciństwa słuchała historii o życiu swoich rodziców w przedwojennym Józefowie, o ich walce o przetrwanie w czasie Holokaustu (ukrywali się w lesie, w żydowskim oddziale partyzanckim). Józefów był jej przez całe życie bardzo bliski, a jednocześnie zupełnie niematerialny, abstrakcyjny, istniał dla niej długo tylko w wyobraźni. W 1981 r. po raz pierwszy przyjechała do Polski, od tej pory wracała wielokrotnie, szukając śladów swojej rodziny, spacerując po miasteczku według mapki odręcznie narysowanej przez swojego ojca, odszukując dom, w którym mieszkał, macew rodziny na cmentarzu, wreszcie, poznając polską rodzinę, która jakiś czas po wojnie zamieszkała dom jej ojca - opowiadała.

 

- W 2022 r., podczas kolejnej wizyty w Józefowie, Beverly otrzymała od nich świeczniki, odnalezione na strychu tego właśnie domu. Są dla niej teraz najdroższą pamiątką, niemal relikwią, czymś, co łączy ją materialnie z tym nieistniejącym Józefowem z opowieści rodziców. W tym zachowanym świeczniku, zapala teraz świeczkę w żydowskie święta. To wyjątkowy przypadek, kiedy taki przedmiot da się zidentyfikować jako związany z konkretną rodziną. Jeszcze bardziej wyjątkowe jest, kiedy ktoś na niego jeszcze czeka, kiedy coś, co zalegało niepotrzebne na czyimś strychu, staje się dla kogoś innego najcenniejszym skarbem. Czasem zdarzają się takie cuda - podkreśliła.

 

Na pytanie, jak przełamać barierę strachu u osób, które przechowują pożydowskie przedmioty, a obawiają się, że ich ujawnienie może wiązać się z roszczeniami lub oceną moralną, przyznała, że nie ma dobrej odpowiedzi na to pytanie.

 

- Nasza platforma to eksperyment, który stara się zmniejszyć próg obaw, oferując anonimową formę podzielenia się historią. Czy się powiedzie, zobaczymy. Myślę, że upływ czasu gra swoją rolę. Młodsze pokolenia są emocjonalnie oddalone od wojny. Może im być łatwiej opowiedzieć o przedmiotach, które się znalazły w ich domach i którymi mogą być zwyczajnie, po ludzku zaintrygowani. Może upłynęło już wystarczająco dużo czasu, żeby o tym porozmawiać? Poza tym, nie każda historia takiego przedmiotu łączy się ze stygmatyzacją lub musi wywoływać obawę roszczeń. Żydowskie przedmioty trafiały w nieżydowskie ręce na wiele sposobów: mogły być wynagrodzeniem za udzieloną pomoc, mogły być wymieniane na jedzenie w okresie gettoizacji lub ukrywania się, mogły być oddane na przechowanie, mogły być zakupione na aukcjach organizowanych przez niemieckie władze, mogły zostać znalezione długo po wojnie przy okazji jakiegoś remontu.

 

Zauważyła, że możliwych jest wiele scenariuszy, niektóre z nich są też bez wątpienia bardziej mroczne. - Jestem jednak pewna, że jest wielu ludzi, którzy widzą wartość w zachowaniu takich przedmiotów i w zachowaniu opowieści o nich; spotykamy ich cały czas w czasie naszych badań terenowych. Wiemy więc, że są i istnieją, że takie obiekty są dla nich ważne. Wiele osób pieczołowicie przechowuje przedmioty przez wiele lat. Dlatego mamy nadzieję, że jest jeszcze wiele historii, które mogą zostać ocalone od zapomnienia dzięki opowieściom o małych przedmiotach - powiedziała. (PAP)

 

Katarzyna Krzykowska

 

ksi/ wj/

(PAP)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu myszkow365.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%